;
czwartek, 25 czerwiec 2009 00:00

Etapy rytuału

Napisane przez Colin Low
Oceń ten artykuł
(1 głos)

 

Zasadnicze etapy rytuału

Nigdy nie zapanuje zgoda co do tego, co jest w rytuale niezbędne, a co nie, tak samo, jak nie będzie zgody co do tego, co czyni powieść dobrą. Nie oznacza to, że kwestia nie jest warta uwagi. Kroki, które wyliczyłem poniżej to sugestie, które mi przekazano, i które zostały dokładnie (nie przeze mnie) przebadane. Są częścią zachodniej tradycji magicznej, która nie zmieniła się w swej istocie przez tysiące lat. Przekazuję je w tym duchu, w jakim je otrzymałem. Oto te kroki:

 

  1. Otwarcie Kręgu
  2. Otwarcie Bram
  3. Wezwanie Potęg
  4. Wyrażenie intencji i ofiara
  5. Główny rytuał
  6. Odprawienie Potęg
  7. Zamknięcie Bram
  8. Zamknięcie Kręgu

Otwarcie kręgu

Krąg jest miejscem, w którym odbywa się wykonanie dzieła magicznego. Może to być dosłowne koło na ziemi, może być to kościół, pierścień z kamieni, świątynia, może być to wyobrażone koło otaczające maga lub cokolwiek uświęcone przez tradycję. W niektórych przypadkach Krąg jest tworzony specjalnie dla jednego określonego fragmentu pracy i potem zamykany, podczas gdy w innych przypadkach (np. kościół) budynek jest konsekrowany i cała przestrzeń wewnątrz niego jest traktowana przez długi okres czasu jako otwarty Krąg.

Nie chcę zapuszczać się w uogólnienia, więc zajmę się tylko najczęstszy przypadkiem, gdy Krąg jest tworzony w określonym celu, na okres czasu zazwyczaj krótszy niż jeden dzień. Krąg jest pierwszym ważnym magicznym ograniczeniem: tworzy przestrzeń, wewnątrz której odbędzie się magiczne dzieło. Mag stara się kontrolować wszystko, co dzieje się w kole (ograniczenie), więc koło o średnicy mili jest niepraktyczne. Krąg wyznacza granicę między resztą świata (gdzie wszystko będzie toczyło się w swój normalny sposób) a przestrzenią magiczną, gdzie rzeczy zdecydowanie nie będą działy się w sposób normalny (w przeciwnym razie odprawianie rytuału nie miałoby sensu). Zachodzi dyslokacja: obszar wewnątrz Kręgu jest oddzielony od reszty przestrzeni i jest wolny, aby iść swoją drogą.

Istnieją dzieła magiczne, w których nie ma wielkiego sensu wyznaczanie kręgu (np. praca z żywiołami na dużą skalę) lecz dopóki nie pracujesz z Mocą już obecną w środowisku w jego normalnym stanie, dobrze jest pracować wewnątrz kręgu. Krąg może być zaznaczony na ziemi lub może być też czymś bardziej nieuchwytnym; ja osobiście preferuję wyobrażoną linię niebieskiego ognia narysowaną w powietrzu.

W naturze świadomości leży to, że gdy cokolwiek uznamy za prawdziwe i będziemy traktować jak prawdziwe, zostanie w końcu za takie uznane. Jeżeli chcesz zacząć nad tym dyskutować, stwierdź, że pieniądze nie istnieją i nie są prawdziwe. Z punktu widzenia rytuału Krąg jest prawdziwym ogrodzeniem, którego przydatność jest niezaprzeczalna, i które powinno być respektowane tak, jak płot pod napięciem. Zwierzęta,dzieci i gapie powinni trzymać się z daleka. Cokolwiek odbywa się w Kręgu, powinno być przeprowadzane tylko tam, a z drugiej strony twoje normalne życie nie powinno wdzierać się do wnętrza Kręgu, dopóki nie uznasz, że tak właśnie być powinno.

Istnieje szkoła, wedle której krąg jest "pojemnikiem na moc", a inna uważa, że krąg "utrzymuje z dala złe siły". Podpisuję się pod obydwoma tymi poglądami i pod żadnym z nich. Z symbolicznego punktu widzenia krąg wyznacza nowy "obszar normalności", obszar różny od zwyczajnego obszaru normalności, umożliwiając rozgraniczenie i odróżnienie obu tych obszarów świadomości. Gdy krąg jest otwarty, mag pozostawia za sobą swoje codzienne życie, a wraca do niego po zamknięciu kręgu, natomiast podczas przebywania w kręgu przyjmuje sposób myślenia i działania właściwy dla podejmowanego dzieła magicznego. Procedura ta niewiele różni się od tej stosowanej w wielu laboratoriach, gdzie ma się do czynienia z niebezpiecznymi materiałami.

Krąg jest zarówno barierą, jak i "pojemnikiem". Jest to rodzaj psychicznego BHP. Otwarcie kręgu zazwyczaj składa się z jego narysowania w powietrzu lub na ziemi, z towarzyszącą temu inwokacją do duchów-strażników, bądź czterech żywiołów, archaniołów czy czegokolwiek. Szczegóły nie są tak ważne jak praktykowanie tego, aż będziesz w stanie uczynić to we śnie, a powinieneś zawsze czynić to z takim nastawieniem jak żołnierz lub oficjalny strażnik pełniący wartę przed publicznym gmachem. Bojowe nastawienie i pewne poczucie dyscypliny tworzy właściwy nastrój.

Otwarcie Bram

Bramy są tym, co łączy świadomość normalną i magiczną. Tak samo, jak otwarcie kręgu ogranicza rytuał w przestrzeni, tak otwarcie Bram ogranicza go w czasie. Nie wszyscy traktują to jako osobną część rytuału; otwarcie kręgu może być de facto traktowane jako otwarcie Bram, lecz istnieją powody, dla których te czynności powinny zostać potraktowane oddzielnie.

Po pierwsze, wygodnie jest móc otworzyć krąg bez wchodzenia w magiczną świadomość. Mimo tego, co powiedziałem o "nie wnoszeniu" normalnej świadomości do kręgu, zasady są po to, żeby je łamać, a bywa, że coś niechcianego i nieprzyjemnego próbuje wtargnąć do normalnej świadomości, a wtedy krąg może zostać użyty po to, by utrzymać to z dala od siebie - jak zarzucenie koca na głowę w nocy.

Po drugie, otwarcie Bram jako osobna czynność oznacza, że mogą one zostać dopasowane do tego szczególnego rodzaju magicznej świadomości, jaki próbujesz w danym momencie osiągnąć.

Następnie, podobnie jak w bankomatach i komputerach trzeba przycisnąć więcej niż jeden klawisz, żeby osiągnąć cel, tak samo dobrze jest uczynić wejście w magiczną świadomość czymś, co nie może być uczynione pod wpływem kaprysu - a im więcej będzie tu rozłącznych czynności, tym więcej trzeba będzie świadomego wysiłku.

W końcu (jest to ważny punkt) otwieramy krąg z bojowym nastawieniem i dobrze jest mieć trochę czasu na przejście z tego nastroju w nastrój potrzebny do inwokacji. Otwarcie Bram zapewnia możliwość spokojnego dokonania tego przejścia.

Inwokacja (wezwanie potęg)

Inwokacja jest często okazją do najbardziej wypracowanej, pompatycznej i uroczystej prozy, jaka kiedykolwiek była napisana lub recytowana. Podręczniki magii są tego pełne. "O przewspaniały księżycu, odziany w eteryczne światło..." Znacie to. Jeżeli wzywacie Saturna podczas pierwszej kwadry Księżyca, zachowywanie się jak Breżniew przemawiający do Prezydium Partii Komunistycznej może być uzasadnione, lecz podobnie jak w innych aspektach magii trik leży nie w tym, co robisz, ale jak to robisz, a niekończące się inwokacje nie są tu najlepszym rozwiązaniem.

Od strony praktycznej, przeczytanie długiej inwokacji z kartki papieru przy nikłym świetle wymaga tyle świadomego wysiłku, że trudno jest pozwolić sobie na "puszczenie emocji", więc wolę w tym miejscu dążyć do prostoty i ćwiczyć, dopóki potrafię wypowiedzieć inwokację bez zbytniego zastanawiania się nad nią - to pozostawia więcej miejsca na ważniejszy, "zmieniający świadomość" aspekt inwokacji.

Inwokacja jest niczym bilet na pociąg - jeśli nie umiesz znaleźć pociągu, posiadanie biletu jest samo w sobie bezużyteczne. Otwarcie Bram zabiera cię na próg magicznej świadomości, lecz dopiero inwokacja "wsadza cię do pociągu" i zabiera we właściwe miejsce - i nie jest to coś, co dzieje się tak po prostu, dopóki nie masz naturalnych uzdolnień w kierunku tego aspektu świadomości, który wzywasz.

Jednak to się zdarza; ludzie mają tendencję do rozpoczynania swoich magicznych praktyk od tych obszarów świadomości, w których czują się najpewniej, więc mogą z dużym prawdopodobieństwem osiągnąć sukces na samym początku. Źli i pełni przemocy ludzie czynią czary złe i agresywne, ludzie kochający wzywają miłość - większość ludzi zaczyna swoją podróż z "darmowym biletem" do jakiegoś określonego zmienionego stanu świadomości, lecz ogólnie rzecz biorąc przyzwanie określonego aspektu świadomości wymaga długiej praktyki i nie oczekuję natychmiastowych rezultatów, gdy wzywam czegoś nowego. Jeżeli niekończące się traktaty prozatorskie działają w twoim przypadku, to dobrze, lecz mi trudno zachować powagę, gdy pobożność i patos łączą się tworząc ten rodzaj inwokacji, jaki najczęściej możemy znaleźć w druku.

Nie mogę dać protego przepisu na wejście w magiczną świadomość. Dobrze zbudowane rytuały, często praktykowane, przesuwają świadomość w sposób nieoczekiwany i zaskakujący. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje; tak po prostu jest. Podejrzewam, że osobisty charakter rytuału, sposób, w jaki angażuje zmysły i zajmuje jednocześnie ciało i umysł, jego egzotyczny symbolizm, intensywność przygotowania i wykonania angażują uśpione części umysłu lub przynajmniej angażują zwyczajną jego część w niezwykły sposób.

Używanie rytuału dla przesunięcia w świadomości nie jest wyjątkowo trudne; otrzymanie pożądanego rezultatu i uniknięcie niepożądanych skutków ubocznych jest trudniejsze. Rytuał nie jest działaniem racjonalnym. Symbolika magii jest bardzo intuicyjna; cały proces rytuału daleko wykracza poza racjonalną część umysłu, tak więc oczekiwanie, że wyniki rytuału będą spełniać wymagania zdrowego rozsądku, jest nierozsądne. Dobre jest porównanie z koniem: każdy może wsiąść na grzbiet dzikiego mustanga, lecz osiągnięcie stanu, w którym koń i jeździec będą zgodnie podążali w tym samym kierunku w tym samym czasie wymaga praktyki. Proces ograniczenia opisany w tych notatkach nie może wpłynąć na naturalną krnąbrność zwierzęcia, lecz jest przynajmniej metodą pozwalającą uzyskać pewność, że koń dostanie jasną informację, o co nam chodzi.

Wyrażenie intencji i ofiara

Jeżeli rytuał magiczny nie ma być jakąś formą dziwacznej rozrywki wykonywanej dla siebie samej, musi istnieć powód dla jego odprawienia: uzdrowienie, inicjacja, osobisty rozwój i tym podobne. Jeżeli jest to uzdrowienie, to jest to zazwyczaj uzdrowienie jednej konkretnej osoby, i znowu, nie jest to jakieś ogólne i całościowe uzdrowienie, lecz uzdrowienie jakiejś określonej dolegliwości w ciągu określonego czasu.

Wyrażenie Woli jest kulminacyjnym momentem procesu ograniczenia, który zaczyna się z otwarciem kręgu, a powracając do analogii plastikowego worka. Wyrażenie Woli jest jest niczym ostrze skalpela: im precyzyjniejsze jest życzenie, tym więcej energii rytuału może się skoncentrować w jednym punkcie.

Obserwacja, że rytuał jest skuteczniejszy jeśli jego energia zostanie skupiona przez wolę pozostaje w zgodzie z codziennym życiem: każda zmiana, która angażuje innych ludzi, nieważne jak niewielka, ma tendencje do napotkania oporu. Jeśli chcesz zmienić gatunek kawy w ekspresie, lub meble w biurze, ktoś się sprzeciwi. Jeżeli zechcesz poprowadzić nową autostradę przez pola, sprzeciwi się lokalna ludność. Jeśli zechcesz podnieść podatki, sprzeciwią się wszyscy. Im więcej ludzi wciągasz w zmianę, tym, więcej napotkasz oporu i zasada ta jest prawdziwa również w magii, ponieważ z magicznego punktu widzenia cały wszechświat jest utrzymywany przez zbiorowy akt woli (włączając w to Boga i wszystko poniżej). Gdy odprawiasz rytuał, występujesz sprzeciw zbiorowej woli utrzymania rzeczy takimi, jakimi są, a twój rytuał odniesie skutek tylko wtedy, gdy:

  1. Jesteś istotą o niezłomnej woli;
  2. Masz sprzymierzeńców. Wszechświat się zmienia, zawsze istnieje potencjał zmiany i jeżeli twoja wola będzie współgrać z już istniejącą wolą dokonania tej zmiany, twój rytuał może zadziałać jako katalizator.
  3. Poprowadzisz swoją wolę wzdłuż ścieżki najmniejszego oporu, jak jubiler tnący diament wzdłuż naturalnych rozłamów.

Załóżmy, że chcesz, by na świecie zapanował pokój. To intencja godna podziwu, lecz przeciętna osoba (z pomocą magii lub bez) nie osiągnie w tej mierze więcej niż gdyby próbowała wspiąć się na Mount Everest przy pomocy gumowego kilofa. Zamiast martwić się o pokój na świecie, czy nie lepiej jest użyć rytuału dla stworzenia lepszego związku ze współmałżonkiem, szefem czy kimś, kto cię naprawdę denerwuje? Czemu nie popracować nad tym, co jest główną przyczyną starć? I postarać się naprawić to w ciągu określonego czasu? I uczynić to w sposób szanujący prawo drugiej osoby do bycia dla kogoś cierniem, jeśli tego sobie życzy?

To jest właśnie idea ograniczania i ześrodkowania woli. Wiele osób na świecie pragnie pokoju i być może twoja wola uczynienia tego pomogłaby kilku z nich, lecz ogólna zasada jest taka, że rozsądnie jest unikać niepotrzebnego oporu poprzez uczynienie swojej woli możliwie precyzyjną.

Pomyśl o możliwych źródłach oporu i o możliwościach ich obejścia. W ten prosty sposób możesz uniknąć tworzenia fal i wtedy magia działa najlepiej. Zminimalizowanie oporu redukuje także możliwość reakcji zwrotnej, jakiej można oczekiwać - dość często najkrótsza droga maga do piachu wiedzie przez niego samego i to właśnie się dzieje, gdy jest za dużo oporu. (Sam akt przyzywania mocy powoduje rezonans i tworzy naturalny kanał energetyczny przenikający maga).

Staram się analizować możliwe rezultaty i konsekwencje moich życzeń. Istnieje popularny pogląd, że "jeśli nikogo nie krzywdzisz, możesz czynić, co chcesz". Znam wiele gorszych zasad moralnych, a ta jest lepsza od wielu, lecz wciąż jest bardzo naiwna. Zakłada bowiem, że jest teoretycznie możliwe żyć nie przydeptując komuś palców i każe mi rozstrzygać, co jest lub nie jest krzywdzące dla innych. Jest tak nierealistyczna (zwłaszcza w kontekście codziennego życia), że ma sens tylko wtedy, gdybym zdecydował się żyć w pustelni żywiąc się jedynie orzechami i jagodami (zapytawszy się przedtem wiewiórek o pozwolenie). Jeżeli jest to przyjmowane za zasadę moralną w magii, wtedy czyni sztuczne rozróżnienie między dziełem magicznym a codziennym życiem. Ja jestem przekonany, że wszystko, co robię, ma wpływ na kogoś lub coś i nie ma jednoznacznych zasad moralnych. Są działania i ich rezultaty. Celem nie jest życie według zasad, lecz rozumienie najpełniej, jak to jest możliwe, skutków tego co robimy i w świetle tej wiedzy decydowanie, czy jesteśmy przygotowani, aby żyć z tymi skutkami.

I w ten sposóbprzechodzimy do ofiary. Jest to problem, wynikający ze spostrzeżenia, że w magii nie dostajesz czegoś za nic, a jeśli chcesz przeprowadzić przy pomocy magii jakąś zmianę, musisz za nią w jakiś sposób zapłacić. Jak dotychczas, wszystko jasne. Pytanie brzmi: co możesz dać w zamian? Istnieje rozpowszechnione przekonanie, że możesz poświęcić żywą istotę, i choć większość magów (włączając w to mnie) czuje odrazę do takiego pomysłu, wiara w niego jest wciąż używana jako kij do bicia magów i neopogan. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy zobaczymy, że we wszystkich szamańskich kulturach na całym świecie lub u źródeł większości religii, rytualna ofiara ze zwierzęcia jest wszechobecna. Nie czyni to jej jednak czymś słusznym, a ja mam niezachwiane przekonanie, że nie jest to coś, co można zaakceptować, lecz jestem świadom również mojej hipokryzji, gdy zamawiam potrawkę z kurczaka, nie zamierzam więc jakoś szczególnie rzucać na to gromów.

Wolę prześledzić, co oznacza pojęcie ofiary. Co można "prawomocnie poświęcić"? Nie możesz prawomocnie poświęcić czegoś, co nie jest twoje, i tak odpowiedź na pytanie "Co mogę poświęcić" zawiera się w odpowiedzi na pytanie "kim jestem i co moge dać". Na pewno nie jesteś jakimś innym żywym stworzeniem, i jeśli nie popełniasz błędu identyfikowania się   tym, co posiadasz, to jedyną ofiarą, jaką możesz złożyć, jesteś ty sam, bo to wszystko, co możesz dać.

Każda intencja wymaga tego, abyś poświęcił jakąś część siebie, a jeśli nie uczynisz tego dobrowolnie, to albo rytuał nie zadziała, albo cena za niego zostanie ci tak czy inaczej odebrana. Nie mam logicznego uzasadnienia dla tego stwierdzenia. Nie jest ono na pewno oparte na prawie karmy lub na paranoicznym przekonaniu, jakoby wszyscy wokół nas "rozliczali". Przekonanie to zostało mi przekazane w trakcie mojego treningu magicznego i na podstawie obserwacji tego, jak "magiczna energia" jest uzdatniana do przekazywania naszej woli, mogę stwierdzić, że jest ono prawdziwe.

Każda osoba ma do swojej dyspozycji pewien zasób tego, co można by nazwać "energią życiową" - niektórzy nazywają ją osobistą mocą i możesz poświęcić część tej energii dla mocy rytuału. Ofiara nie oznacza zwrócenia noża ofiarnego w swoim kierunku (a wiele osób to czyni). Mówiąc najprościej, oznacza to przyrzeczenie uczynienia czegoś w intencji rytuału i połączenie ofiary z wolą w taki sposób, że ofiara ta skupia twoją energię w kierunku intencji. Na przykład moja kotka była kiedyś chora i przez trzy tygodnie nic nie jadła, więc, jako ostateczny środek, przeprowadziłem rytuał dla przywrócenia jej apetytu, obawiając się, że zginie z głodu - a jako ofiarę podjąłem 24 godzinną głodówkę. Użyłem mojego (prawdziwego) głodu, aby "dał napęd" woli i następnego dnia kotka zaczęła jeść.

Jakakolwiek osobista ofiara, która zadaje wystarczający ból pociąga za sobą intensywny odruch uniknięcia tego bólu, a mag może użyć siły tego odruchu do dokonania magicznych zmian w świecie poprzez połączenie usunięcia bólu ze spełnieniem intencji. Nie mam tu na myśli jakiegoś magicznego masochizmu. Jesteśmy istotami powodowanymi nawykami, które odnajdują wygodę i bezpieczeństwo poprzez życie w określony sposób, a zmiana tej rutyny wywołuje poczucie dyskomfortu i silne pragnienie powrotu do poprzedniego stanu. Można użyć tego pragnienia. Tak jak rytuał zmusza świat do zmiany, tak i ofiara zmusza nas samych do zmiany siebie, a to uwalnia magiczną energię. Jeżeli chcesz kogoś uzdrowić, nie poprzestawaj na odprawieniu rytuału, lecz zatroszcz się w jakiś sposób o tę osobę, a ta aktywna troska może zadziałać jako kanał dla mocy, jakie wezwałeś. Jeżeli chcesz użyć magii po to, by pomóc komuś wydostać się z kłopotów, udziel temu komuś również konkretnej, namacalnej pomocy. Jeżeli nie możesz się skłonić do uczynienia tego, twój rytuał będzie zarażony tą samą obojętnością i apatią. Mówię to na podstawie własnych doświadczeń.

Z magicznego punktu widzenia każdy   nas jest magiczną istotą z dużym potencjałem mocy, lecz jest on nam odbierany przez nasze fanatyczne i niewiarygodnie głęboko zakorzenione pragnienie, aby świat toczył się w przewidziany sposób zaspokajający nasze potrzeby. Samo-ofiara zakłóca tę równowagę i uwalnia trochę energii - i dlatego to nieegoistyczne oddanie i samopoświęcenie ma moc czynienia cudów.

Główny rytuał

Wyglądałoby na to, że po wezwaniu Potęg, wyrażeniu woli i  ofierze nie ma już nic więcej do roboty, lecz wiele osób lubi przedłużyć kontakt z Potęgami i odprawia jakiś rytuał w ciągu czasu wahającego się od minut po dni. Rytuał, jaki opisałem dotychczas, może wydawać się zwykłym ćwiczeniem, lecz nim nie jest; jest to bardziej sztuka niż nauka, a gdy Krąg i Bramy są otwarte, Potęgi obecne, a jakakolwiek resztka naukowości zawarta w rytuale oddaje swoje miejsce sztuce. Mag operuje w świecie, gdzie zwyczajne przedmioty mają rozległe symboliczne znaczenia i odniesienia, i używają wybranych konsekrowanych akcesoriów lub "obiektów mocy" w swojej pracy. Mag może podczas rytuału skorzystać z tej palety symboli do narysowania obrazu, który wyrazi intencję w niewerbalny, nieracjonalny sposób i jest to umiejętność przekazania woli przez każdy z fizycznych zmysłów, przez każdy poziom umysłu, co nadaje moc rytuałowi. Nie mogę powiedzieć na ten temat więcej, ponieważ jest to coś jedynego w swoim rodzaju i specyficznego dla każdego pojedynczego maga, a każdy z nich rozwija styl najlepiej pracujący na ich rzecz.

Odprawienie Potęg

Gdy rytuał został zakończony, Potęgom się dziękuje i je odprawia. To rozpoczyna powrót świadomości do jej stanu sprzed rytuału.

Zamknięcie Bram/Zamkniecie Kręgu

Ostatnimi krokami jest zamknięcie Bram (wyjście ze zmienionego stanu świadomości) i zamknięcie kręgu (powrót do codziennego życia). Krąg nie powinien być zamykany, jeśli istnieje jakieś podejrzenie, że powrót do normalnego stanu świadomości nie dokonał się w pełni. Lubię się sprawdzać między zamknięciem Bram a zamknięciem Kręgu. Czasem się zdarza, że choć mag przechodzi przez etapy zamknięcia, nie jest w to zaangażowana jego uwaga i pozostaje on w odmiennym stanie. Nie jest to dobry pomysł - energia tego stanu będzie się manifestować w każdym akcie woli w codziennym życiu i mogą zacząć się dziać najróżniejsze niezaplanowane rzeczy.

Innym, związanym z tym problemem jest to, że mag prędzej czy później znajdzie odmienny stan, który wynagrodzi doznane niedogodności (w ten sam sposób, w jaki niektórzy ludzie lubią się upijać na przyjęciach) i nie będzie chciał z niego wyjść, ponieważ będzie czuł się w nim dobrze, a więc zakończy rytuał bez wyjścia z tego zmienionego stanu świadomości, nie zdając sobie sprawy z tego, że nie zakończył go właściwie. To nazywa się obsesją i jest jedną z bardziej interesujących trudności w pracy maga.

Właściwy powrót do normalnej świadomości jest ważny, jeśli nie chcesz się czuć jak potłuczone naczynie.

Jeśli nie czujesz się pewny, że Potęgi zostały zupełnie odesłane, a Bramy dokładnie zamknięte, wróć i powtórz te etapy rytuału.

Czytany 3604 razy Ostatnio zmieniany sobota, 30 czerwiec 2018 14:25

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Polecamy

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.