;
niedziela, 21 czerwiec 2009 00:00

Principia Chaotica - Peter Carroll

Napisała
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

W magii chaosu wierzenia są uważane nie za cel sam w sobie, ale jedynie za środek do celu, do osiągnięcia pożądanych skutków. Uświadomić to sobie w pełni oznacza stanąć twarzą w twarz z przerażającą wolnością, w której Nic Nie Jest Prawdą I Wszystko Jest Dozwolone, co oznacza, że wszystko jest możliwe, nie ma pewników, a skutki mogą być okropne. Jedyną obroną przed uświadomieniem sobie, że nie mamy nawet własnej osobowości, zdaje się być śmiech.

 

Celem Rytuałów Chaosu jest stwarzać wierzenia poprzez działanie takie, jakby wierzenia te były prawdą. W Rytuałach Chaosu udajesz, że wierzysz, aż uwierzysz, aby pozyskać Moc, jaką daje wiara. Potem, jeśli taka twoja wola, możesz te wierzenia wyśmiać i poszukać sobie nowych do swojego następnego dzieła, tak, jak będzie cię prowadził Chaos.

Chaos głosi śmierć i odrodzenie bogów. Moc twórcza naszej podświadomości i nasze umiejętności parapsychiczne są bardziej niż wystarczające do tego, aby stworzyć lub zniszczyć jakiegokolwiek boga lub demona lub jakąkolwiek duchową istotę, w którą zdecydujemy się zainwestować naszą wiarę lub której tej wiary odmówimy - zaistnieje ona dla nas, a nierzadko i dla innych. Jednak wspaniałe rezultaty, jakie mag osiąga tworząc bogów poprzez postępowanie takie, jakby byli oni prawdziwi, nie powinniśmy zawieść go w otchłań przyznawania prawdziwości wszystkiemu. To błąd transcendentalistów, który prowadzi do zawężenia spektrum własnych możliwości. Prawdziwa groza leży w ilości rzeczy, do których, jak możemy odkryć, jesteśmy my sami zdolni, nawet jeśli tymczasowo będziemy musieli wierzyć, że są one powołane do istnienia dzięki czemuś innemu - po to, aby móc je stworzyć. Bogowie nie żyją. Niech żyją bogowie.

Magia przemawia do tych, którzy mają żywą wyobraźnię, której towarzyszy podejrzenie, że zarówno rzeczywistość, jak i ludzka kondycja są czymś w rodzaju gry. Gry o otwartym zakończeniu, która gra sama siebie dla czystej rozrywki. Gracze mogą do pewnych granic tworzyć własne reguły, a jeśli chcą - oszukiwać przy pomocy parapsychologii.

Mag to ten, który sprzedał duszę za szansę pełniejszego uczestniczenia w rzeczywistości. Tylko wtedy, gdy nic nie jest prawdą, a idea "prawdziwego ja" zostaje porzucona, wszystko staje się dozwolone. W micie o Fauście jest pewna prawda, choć nie został z niej wyprowadzony logiczny wniosek końcowy.

Aby ktoś został magiem, musi przyjąć tylko jeden pogląd. A pogląd, że wszystkie poglądy są narzędziami służącymi osiąganiu celów, jest meta-poglądem. Łatwiej go czasem zauważyć w innych niż w nas. Zazwyczaj łatwo będziemy potrafili wskazać, jak inni ludzie (i całe kultury) poszerzają swoje możliwości lub się ograniczają przez swoje wierzenia. Wierzenia prowadzą do wydarzeń, które mają tendencję do potwierdzania tych wierzeń, przez co one sie wzmacniają, tworząc koło, które należałoby nazwać raczej prawym niz błędnym, nawet jeśli skutki nie są zachwycające. Pierwszym etapem ujrzenia zasad gry może być szokujące oświecenie, prowadzące bądź do cynizmu, bądź do buddyzmu. Drugi etap - zastosowanie tego wglądu wobec siebie - może zniszczyć iluzję duszy i stworzyć maga. Uświadomienie sobie, że wiara jest narzędziem, a nie czymś ostatecznym, jeżeli zostanie w pełni zaakceptowane, ma poważne konsekwencje. W granicach fizycznych możliwości (a te są większe niż wielu się to wydaje) człowiek może uczynić prawdziwym każdy pogląd, włączając w to poglądy wzajemnie przeciwstawne. Mag nie walczy o jakiś określony końcowy kształt swojej osobowości, pragnie raczej meta-osobowości, aby móc być wszystkim.

A zatem witajcie w Kali Yudze Pandemoneonu, gdzie nic nie jest prawdą, a wszystko jest dopuszczalne. Albowiem w tych post-absolutystycznych czasach lepiej jest budować na ruchomych piaskach niż na skale, która zaskoczy nas w chwili, gdy się zachwieje. Filozofowie nie są już dłużej strażnikami użytecznych sarkazmów, ponieważ jedyną tajemnica jest to, że we Wszechświecie nie ma tajemnicy. Wszystko jest Chaosem, a ewolucja nie zdąża do jakiegoś określonego celu. Wszechświatem rządzi czysty przypadek i dlatego, tylko dlatego życie jest dobre. Urodziliśmy się przypadkowo w przypadkowym świecie, gdzie tylko pozornie przyczyny powodują skutki i bardzo niewiele rzeczy jest zdeterminowanych. Jako, że wszystko jest arbitralne i przypadkowe, może te słowa są za małe. Może powinniśmy powiedzieć, że życie, Wszechświat i wszystko jest spontanicznie twórcze i pełne magii.

Rozkoszując sie tą rzeczywistością możemy pławić się wyłącznie w magicznych definicjach istnienia. Droga ekscesów i nadmiaru może prowadzić do miejsca wiedzy, a na drodze ku równowadze termodynamicznej może się zdarzyć wiele nieprzewidzianych rzeczy. Na próżno szukać stałego gruntu pod nogami. Stałość jest ułudą, tak samo jak stopy, które miałyby na niej stać, a największą ułudą jest "ja", które wymyśla to wszystko.

Ciężkie okręty wiary, przedziurawione, toną wraz ze wszystkimi łodziami ratunkowymi i tratwami. A zatem, czy będziesz robić zakupy w supermarkecie sensacji i pozwolisz, aby twoje upodobanie konsumenckie zdefiniowały twą osobowość? Czy też z lekkim sercem będziesz kraść z obu, dla samej radości czynienia tego? Albowiem wiara jest narzędziem do osiągnięcia tego, co zdecydujemy się uważać za ważne lub przyjemne, zaś sensacja nie ma na celu nic poza sensacją. Tak więc daj się im obsłużyć, nie płacąc za to. Przy każdej okazji poświęcaj Prawdę dla Wolności. Największą zabawą, wolnością i osiągnięciem jest nie być sobą. Niewiele jest sensu w byciu po prostu tym, kim było ci przeznaczone być poprzez przypadek urodzin i okoliczności. Piekło jest stanem, w którym nie ma żadnych alternatyw, żadnych innych możliwości.

Odrzuć obsceniczność wymyślonej jednolitości, porządku i celu. Zwróć swą twarz ku płynnej fali Chaosu, od której filozofowie przez tysiąclecia uciekali w przestrachu. Wskocz w nią, wypłyń na powierzchnię i żegluj na jej grzbiecie, uprawiając sport wśród nieograniczonej dziwaczności i tajemnicy, jaka jest zawarta we wszystkim dla tych, którzy odrzucają fałszywe pewniki. Dziękujmy Chaosowi, że go nigdy nie wyczerpiemy. Twórz, niszcz, baw się. IO CHAOS!

Czytany 3127 razy Ostatnio zmieniany piątek, 21 październik 2011 01:02

1 komentarz

  • Link do komentarza Grzesiek czwartek, 29 grudzień 2016 12:50 napisane przez Grzesiek

    Pięknie to napisałaś,Jestem pełen podziwu.Choć wydaje mi sie ze jedno i drugie jest "prawdą".Porządek i chaos jak "z chaosu porządek".Od jakiegoś czasu moja uwaga jest skierowana tu na ziemie i jej przejawy,formy którymi emanuje.Są doskonałymi konstruktami(porzadek) nie do ogarniecia umysłem,czy zadziwiajace pola ochronne ziemi w swej naturze analogiczne do taoistycznej struktury człowieczej.Dla mnie Faustowski Duch Ziemi jest "Bogiem".Ludzie przypominają filtry niczym planety.Emanuja jakosciami w zaleznosci od formy materialnej(np.genetyka) która to definiuje zachowania(np."okres godowy").Obszar Chaosu obejmuje wgrywane sterowniki(wierzenia).To one są żródłem kształtowania swoich energii i tu chaos wydaje się słusznym i jedynym wyjściem,programować je wg.własnego uznania aby móc życ tak jak sie chce.Kształtowanie za pomocą sterowników energii w masach przypomina ładowanie kondensatora.Dotyczy to nie tylko religii.Energia z niego rozładowywuje sie po podaniu klucza.Praktycznie jest to samowyładowanie.Dla tego bardzo ważnym,kluczowym zagadnieniem jest dowolne wybieranie swoich sterowników w czym pomaga doktryna Chaosu.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Polecamy

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.