;
sobota, 25 sierpień 2012 11:45

MAGIA i jej tajemnice (Robert Stiller) .Teoria, część II

Napisała
Oceń ten artykuł
(4 głosów)


Z rozważań o czarnej i białej magii wynika pierwszy wniosek, dość prosty i oczywisty, którego jednak daremnie byśmy szukali w większości dostępnych publikacji. Bez względu na to, czy są one bardzo poważne i specjalistyczne, czy maja charakter popularny.


Do kogo zwracają się zabiegi magiczne?
Można powiedzieć, ze do bez osobowych sił natury. Kiedy np. szaman bije w bęben, aby wywołać grzmot, w czynności tej chodzi po prostu o metaforyczne pokrewieństwo huczących odgłosów i naiwne- może zresztą nie do końca naiwne?- domniemanie, ze huk bębna może obudzić podobne zjawiska w naturze. Albo kiedy ma sie jęczmień na oku i medycyna ludowa doradza pozbycie się go przez rzucenie w tył trzech ziarenek jęczmienia za lewe ramie.

Gdyż nie musi to być aż tak humorystycznie naiwne, jak mogłoby się wydawać. Przynajmniej nie na 100% i nie w każdym wypadku. Wrócimy do tego, nadzwyczaj ciekawego zagadnienia, gdy przyjdzie czas na zajęcie się teorią koincydencji, której odkrywca i prekursorem był w szczególności znakomity austriacki biolog Paul Krammerer (1880-1962) w swoim dziele Prawo serii.
Na razie wystarczy odnotować, ze chodzi tu o nadzwyczaj popularna zwłaszcza w wierzeniach ludowych magie oparta na analogii, która jeszcze nieraz sie będziemy zajmować. Jej elementów nie brakuje także w czarnej i białej magii. A jest dla niej charakterystyczne, ze na ogól- chociaż i od tej reguły zdarzają sie wyjątki- nie odwołuje się ona do istot nadprzyrodzonych.
Jednakże najważniejsza część magii całkiem wyraźnie skierowana jest właśnie do takich istot.

Cóz to za nadprzyrodzone istoty?
Zwykle kojarzy sie z nimi duchy. Złe czy dobre. Do wyobraźni oczywiście bardziej przemawiają złe duchy, częściej zwane demonami lub diabłami. Choćby dlatego, ze nie troszczą sie one zbytnio o jakość moralna tego, z czym zwraca sie do nich amator lub adept magii. Natomiast dobre duchy, najłatwiej (choć wcale niekoniecznie) kojarzące sie z aniołami, nie są tak ślepo usłużne! Poza tym zniechęca do nich ten bezmiar ckliwości i niegustownej tandety, jaka od wieków Kościół roztacza wokół swych wyobrażeń o aniołach i karmi nią swoich wiernych, przyzwyczaja do niej, stwarzając wrażenie mdłej i słodkawej lichoty z dewocyjnych obrazków, przeciw której w normalnych ludziach buntuje sie po prostu dobry gust i poczucie smaku.
Jednakże ani diabły, ani tez anioły nie są winne tego, ze w ich wyobrażaniu komuś brakuje gustu i rozsądku.
Ale oprócz duchów, złych czy dobrych, w magii występuje tez inna postać. Ważniejsza od nich, mimo ze tak łatwo sie o niej zapomina. Ta postacią jest Bóg.
Oczywiście znów nie taki z pobożnych obrazków, z wyobrażeń głupiego katechety i z kazania dla otępiałych babek kościelnych. Na pewno tez nie przywiązany do schematów, do frazeologii, do nawyków którejś pojedynczej religii. Bóg to sprawa o wiele za poważna na to, aby można go było w ten sposób ograniczać.
My też nie znamy o nim całej prawdy.
Możemy jednak dokładać starań, aby ujrzeć go z rozmaitych stron. W różnych ujęciach.

Zacznijmy wiec od Boga w ujęciu Żydowskim. W tej kolejności nie ma nic dziwnego. Jest przecież faktem nie podlegającym dyskusji, ze pojecie jedynego Boga odkryli i przynieśli światu Żydzi. A później w naszych rozważaniach przyjdzie czas na rozmaite inne ujęcia Boga; nie w jakimś ogromnym zakresie, ale przynajmniej w takim, w jakim będzie on sie pojawiał w naszym temacie magii.

A wiec pierwsze pytanie: jak nazywa sie Bóg żydowski?
Co zajrzeć do jakiegoś pisma lub książki, okazuje sie, ze Jahwe albo Jehowa. Tymczasem jest to pól prawdy albo cała nieprawda.
Gdzie mamy szukać imienia żydowskiego Boga? W źródłach żydowskich. To dla każdego chyba oczywiste. Z tych źródeł pierwszym i najważniejszym jest Pismo Święte czyli Biblia, czyli Stary Testament. Pisane oczywiście po hebrajsku. A po hebrajsku pisze się oczywiście  alfabetem hebrajskim. Ten zaś (podobnie jak kilka innych alfabetów semickich z arabskim na czele) zapisuje, o czym już wiemy, wyłącznie (albo prawie wyłącznie) spółgłoski. Nie odróżnia też dużych i małych liter. Efekt jest taki , jak gdyby pytanie: Jak nazywa sie Bóg żydowski? napisać w formie: JK NZW S BG ZDWSK.

Dodam tylko, ze w językach semickich (inaczej niż np. w polskim i wszystkich europejskich) znaczenie wyrazu mieści sie głównie w spółgłoskach, a gramatyka i słowotwórstwo w przeplatających sie z nimi samogłoskach. Inaczej mówiąc: pisanie samych spółgłosek może zmieniać głównie formę gramatyczna, lecz nie podstawowe znaczenie. Nie grozi wiec efekt, jaki byłby nieunikniony w polskim, gdzie z wyrazu napisanego RK nie dałoby sie odczytać, czy jest to RAK, ROK, RYK, ARAK, IRAK, IRKA, ARKA, UROK, REK, RAK czy REKA. Wiec mimo niewygody tekst hebrajski czyta sie na ogół jednoznacznie.
Trzeba tylko dobrze znać język.
Żeby jednak nie polegać do końca na zawodnych umiejętnościach czytającego, Żydzi wprowadzili około 800r. system tzw. wokalizacji, w którym samogłoski (oraz inne szczegóły wymowy) zapisuje sie pod literami, nad nimi lub w nich za pomocą dodanych, malutkich kropek, kresek lub innych znaczków. Nazywa sie to nekudot i umożliwia czytanie całkiem dokładnie. Dodatkowa pomoc stanowią gdzieniegdzie matres lectionis, tzn. litery spółgłoskowe nie czytane jako spółgłoski, tylko sygnalizujące obecność takiej czy innej samogłoski.
Bez tych wyjaśnienie dałoby sie zrozumieć, jako to jest naprawdę z tym żydowskim imieniem Boga.

Otóż jest ono pisane w formie hebrajskich liter JHWH. Co wymawia się Jod-He-Waw-He.
Nazywa sie to tetragramaton "czteroliterowiec". Po hebrajsku Szem ha-Meforasz "Imię Wyłożone", które to określenie  tez bywa używane w kabale jako imię Boga.
Nie wiadomo, jak to JHWH było wymawiane ! Bo starożytni Żydzi nadzwyczaj serio traktowali Drugie Przykazanie" Lo tisza et-szem JHWH Elohejcha laszawe, co się tłumaczy:"Nie nadużywaj imienia Pana Boga twojego". Ich olbrzymi szacunek dla Boga powodował, ze imienia JHWH w ogóle nie wymawiano! A wymowę jego znal tylko arcykapłan Świątyni w Jerozolimie, który dopiero przed śmiercią przekazywał ja na ucho swemu następcy: i to w najgłębszym sanktuarium Świątyni, bez świadków, szeptem i do tego przy zagłuszającym zgiełku instrumentów muzycznych. Żeby nikt nie podsłuchał.
Aż wydarzyło się, że w krwawych zamieszkach II stulecia n.e. urzędujący arcykapłan zginął, nim zdążył to imię przekazać dalej. Od tej pory nikt nie wie, jak wymawiać tetragramaton JHWH.

W głośnej lekturze Pisma Świętego i w modlitwach zastępuje sie go innymi imionami Boga, zwykle Adonaj, co dosłownie znaczy "moi Panowie" i bywa używane również w takim znaczeniu, choć jako imię Boga znaczy po prostu "Pan". W mniej uroczystych zaś sytuacjach mówi sie ha-Szem "Imię", używa sie także skrzyżowanego z nich wyrazu Adoszem itd. Ale i to bardzo powściągliwie! Bo dla Żyda jest nie do pomyślenia tak beztroskie wycieranie sobie gęby imieniem Bożym, jak to czynią chrześcijanie, wykrzykujący przy byle okazji: o Boże! jak Boga kocham! bron Boże! itp.
Żyd odbiera to jako bluźnierstwo. Natomiast "Jahwe" i "Jehowa" to nie są w ogóle formy żydowskie (jakkolwiek wymawianie ich, ze względu na intencje, i tak pozostaje gorszącym i niedopuszczalnym chamstwem). Skąd sie wzięły te formy? Po prostu do tetragramatonu JHWH zaczęto dopisywać nekudot z innego wyrazu: właśnie Adonaj, pisane tam dla przypomnienia, ze takim wyrazem zastępuje się w głośnym czytaniu prawdziwe imię Boga. I kiedy po wiekach badacze chrześcijańscy wreszcie zaczęli dukać po hebrajsku i łamać sobie głowę nad oryginałem Biblii, popełnił kilka ignoranckich bledów, wstawiając do spółgłosek JHWH źle odczytane samogłoski z wyrazu Adonaj: i tak powstał "Jehowa".

Kiedy później zorientowano sie w rozmiarach strzelonego byka, zaczęto kombinować: jaki samogłoski mogły tam być naprawdę? W drodze zawiłych dociekań filozoficznych wymyślono, ze chyba "Jahwe". Rzeczywiście z kilku różnych pomysłów i hipotez ta rekonstrukcja wydaje sie najbardziej prawdopodobna. Jednak ani pewna, ani jedyna. Są tez inne, np. "Joha" i "Jewe", chociaż te akurat niezbyt przekonujące. Z początku zresztą nie wiedziano, co począć z tym końcowym H, wiec pisano "Jehowah" i "Jahweh". Takie dziwaczne formy do dzisiaj pokutują w przekładach Biblii lub innych publikacji. Wreszcie polapano sie, ze koncowe H to wspomniane juz mater lectionis: litera spółgłoskowa, lecz nie spółgłoska, tylko sygnał ze na końcu imienia wymawiano jakaś samogłoskę. Jaką? Może długie E. Ale i to również pozostaje niepewne.

Znaczenie etymologiczne imienia JHWH pozostaje dyskusyjne. Można się co najwyżej domyślać znaczeń: Będący, Tchnący, Powołujący do istnienia. A może "Jestem, który jestem" (Księga Wyjścia 3, 14). Lecz ta ostatnia formuła, jakkolwiek rozpowszechniona przez chrześcijańskie tłumaczenia Biblii, jest bardzo nieścisłą. W oryginale brzmi ona: Ehje aszer ehje . Natura języka hebrajskiego nie pozwala dokładnie przełożyć tego zdania, którym (w odpowiedzi na pytanie Mojżesza) Bóg sam sie określił; ale gdyby sie ktoś uparł, należałoby je wyrazić sztucznym i skomplikowanym zwrotem w rodzaju "Będę stającym się jako ten, który będzie sie stawał" itp. To imię boskiego jestestwa, które użycza istnienia wszystkim rzeczom, Żydzi wola pozostawiać jako nieprzetłumaczalne w formie Ehje Aszer-Ehje lub w skróconej Ehje, będącej pierwszym z dziesięciu kabalistycznych imion Boga. W każdym razie JHWH to Bóg jedyny, nawet jeśli mówi sie o nim także w liczbie mnogiej Elohim.
Kiedy powiada o sobie: "Uczyńmy człowieka na obraz nasz", (Księga Rodzaju 1, 26), "my" oznacza pluralis maiestatis. Dla Izraelitów był "panem zastępów" JHWH Cewaot (w chrześcijańskich tlumaczeniach przekrecone w Sabaoth) i samo Cewaot również bywa jego imieniem. W Księdze Samuela 17, 45 cewaot to ziemskie zastępy wojska, lecz gdzie indziej można przez to rozumieć aniołów albo gwiazdy. Inne wersje Boskiego imienia to powszechnie semickie El, pochodne od niego Eloah jako liczba pojedyncza od Elohim, Jah będące zapewne skrótem od JHWH i wreszcie Szadaj "Który (powiedział) Dość" wodom, chcącym pochłonąć cala ziemie, w rozumieniu "Potężny" i "Wszechmogący", może nawet "Niszczący". U proroków JHEH jawi sie jako "bohater" i "wojownik", a miecz w jego dłoni to symbol Sadu. Lecz nie wolno przedstawić go w firmie obrazowej.
Trzeba dodać, ze wyraz Elohim pojawia sie tez w znaczeniu "obcy bogowie, bożki" i wskazuje na to, ze pierwotnie mogło tu właściwie chodzić o "bóstwa domowe, duchy przodków" i stad ukształtowało sie wreszcie znaczenie "osobisty Bóg każdego człowieka". W tradycji bowiem rabinackiej JHWH to Bóg nade wszystko miłosierny, natomiast Elohim sprawiedliwy. W pierwszym z tych aspektów wyraża sie miłość do człowieka i serdeczne, nawet wyrozumiale wychodzenie mu naprzeciw, w drugim zaś aspekcie podkreśla sie, ze Bóg może również być surowy, gniewny i bezlitosny.

We wszystkich zaś aspektach żydowski Bóg tym sie pięknie różni od każdego innego, ze człowiekowi wolno z nim dochodzić swojej słuszności, spierać sie i dyskutować. Oczywiście bez chamskiego spoufalania się, tylko z pełnia czci, pokory i w bojaźni Bożej. Zresztą spór taki prowadzi nieraz do tym lepszego uświadomienia sobie, ze Bóg jednak miał słuszność i dlaczego. Z wielu przykładów przypomnijmy sobie, jak Lot targował sie z Bogiem o to, dla ilu sprawiedliwych powinny ocaleć Sodoma i Gomora. Albo jak modląc sie w ogrodzie Getsemane Jezus, jako prawdziwy Żyd, mówił do Boga: "Ojcze mój, jeżeli można, niech mnie ten kielich ominie... Ale nie według mojej woli, tylko twojej". Najsłynniejszy zaś przykład znajdujemy w XVII-wiecznej księdze Majse Buch, gdzie Rabi Elizer w dyspucie poprosił o znak Boga, kto ma racje, i słuszność jego zdania potwierdziły najpierw pochylające się ściany, a potem drzewo, które przesunęło sie o dziesięć łokci. Lecz inaczej sie na to zapatrujący Rabi Jehoszua oznajmił, ze w tej sprawie nawet Bóg nie ma nic do gadania, gdyż Pismo powiada: "Kiedy mędrcy spierają sie o znaczenie przepisu religijnego, o słuszności rozstrzyga zwykła większość głosów". A Bóg śmiejąc się radośnie zawołał: "Zwyciężyły mnie moje dzieci"
Nie wolno o tym zapominać, gdy słyszymy zbyt lekko powtarzany przez wielu frazes, ze "bez względu na religie Bóg jest dla wszystkich ten sam". Raczej na odwrót! Skądże mamy wiedzieć, jaki on jest? Na pewno jednak niepojęty! I nie ulega wątpliwości, ze w różnych religiach widzi sie go inaczej i w dość rozmaitych aspektach. Ale można je łączyć.
Choćby dla wzbogacenia tego, co rozumiemy. I zapewne w magii ta postawa będzie najwłaściwsza.
Można by jeszcze wyliczyć sporo epitetów Boga żydowskiego, takich jak El Eljon "Bóg Najwyższy", ha-Makom "Miejsce" obecnosci Bożej, Kedosz Jisrael "Swiety Izraela", Abir Jaakow "Bojownik Jakuba", aramejskie Atik Jomin "Stary (Bóg ostatnich) Dni" itd. oraz tradycyjne 99 określających go przymiotników.
Ale to już są, ściśle biorąc, jego imiona.
Od czasów hellenistycznych imię Adonaj stalo sie częste w uzyciu nie tylko żydowskim. Zwłaszcza w magii, w księgach czarodziejskich i na amuletach. A gdy powstała masoneria, słowo to rozpowszechniło sie w jej rytuale jako rozpoznawcze, fałszywa zaś forma Jehowa używana jest jako symbol "niewyrażalnego imienia" Boga. Przejęła ja tez sekta Badaczy Pisma Świętego, znana jako Świadkowie Jehowy. I wreszcie w sztuce chrześcijańskiej cztery po hebrajsku pisane litery JHWH oznaczają Boga wszechmogącego.

Tak czy owak pewne jest, ze spośród imion tych żadnego nie należy pochopnie pisać ani wymawiać. Choćby i w formie przekręconej. Lepiej tradycyjnie powiedzieć: Pan. Gdyż to znaczy (także i w codziennym użyciu) wyraz Adon, rozszerzony tu o tzw. przyrostek dzierżawczy aj "moi". Wszelki zaś "Jehowa" czy "Jahwe" to dla niektórych i tak bluźnierstwo; dla innych łamanie drugiego z przykazań Boskich; co najmniej zaś urażanie żydowskich uczuć religijnych oraz manifestacja ciemnoty i złego gustu.

Czytany 5055 razy Ostatnio zmieniany sobota, 25 sierpień 2012 11:51

2 komentarzy

  • Link do komentarza Onineko czwartek, 15 listopad 2012 19:42 napisane przez Onineko

    W tekście znajduje się troszkę drażniący zanik polskich znaków podczas gdy generalnie cały tekst jest pisany z ich użyciem, jak np "bron Boże!". Ponadto, cytuje: "Lecz nie wolno przedstawić go w firmie obrazowej" - cóż to za firma?
    To oczywiście tylko tak przy okazji. Generalnie pragnę podziękować za ciekawy artykuł, który mimo że czytać mi przyszło z sporym dystansem, to dał mi sporo nowych idei do rozważań, a także okazał się świetnym uzupełnieniem układanki stanowiącej moją prywatną wizję Boga jakkolwiek rozumianego.
    Przyznam, że zaszokował mnie fakt, że od tak już dawna szukając informacji w sieci na tematy bardzo często się o ten ocierające, nigdy wcześniej na stronę nie od dziś przecież istniejącą. Mając na uwadzę ilość artykułów na stronie, widzę już że mam sporo do przeczytania i wierzę, że czas na to poświęcony nie będzie stracony.
    Ciekawi mnie tylko ile jeszcze jest takich stron w sieci, na które nie udało mi się trafić, a zdecydowanie warto by było.

  • Link do komentarza Andy czwartek, 06 wrzesień 2012 07:46 napisane przez Andy

    Cześć wszystkim. Ja mam pewien problem z moja byla i licze ze mi ktoś doradzi co zrobić. Przeczytalem Kod atrakcyjnosci no i stwierdzić muszę ze zawarte w nim treści działa moze nie na 100% kobiet ale te piękne i mające poczucie humoru tak. Tylko ja mam inny problem. Po rozstaniu z laska ona zaczęła sie stroic duzo lepiej dbać o siebie no każdy facet rozumie o co chodzi. Chciala mi zrobić na zlosc i zebym pomyslal ile stracilem.. No w sumie tak myslalem i myślę Tylko nie daje po sobie znać Gadam z innymi i doprowadzilem do sytuacji gdy inne mnie zaczepiaja. Ona to widzi Jest taka akcja ze i z nia często chce pogadać i w ogf3le.. Mowie ze sie zmieniła.. Nie mowie ze tylko na lepsze ale i inne tez cechy Troche z nia pożartuje a ona FOCH. Juz caly tydzień to gramy No ja sie nie daje. Mnie to nie rusza bo nic nie zrobiłem. A ona wielkie halo i krzyki ze ja chłodno ja traktuje i tylko inne uważam a ona jak koleżanka.. I teraz niech ktoś powie o co jej chodzi bo jej totalnie teraz nie rozumiem A no i jak ewentualnie zrobić zeby wrocila z powrotem? Bo czuje ze dałoby pf3jść na spotkanie pogadać i dojdzie do skutku.. Tylko ona sama sie wydała ze łatwych chłopakf3w to nie lubi.. I ze jak ma to juz tak sie nie cieszy Tylko najgorsze jej te FOCHY. A poza tym rozstaliśmy sie bo zrobiłem z siebie lajze Wszystkie błędy opisane w książce. Ale sie znf3w sie zmieniłem wszyscy widza ze na lepsze ona twierdzi ze na gorsze i weź tu taka zrozum Jak ktoś moze niech pomoze. Dzięki wielkie

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Polecamy

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.