piątek, 04 maj 2018 09:44

360 x Kula

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

   Dzięki oczom w głowie wyrobiliśmy sobie nawyk obserwowania w przód, często nie zwracając uwagi co się dzieje za naszymi plecami i mam tu na myśli najzwyklejszą świadomość siebie. Przedstawiam technikę medytacyjną, która ma na celu uwrażliwić waszą percepcję na „bycie” wokół.






   Poraz pierwszy wpadłem na tę możliwość podczas pierwszego udanego „wyskoku” z ciała. Unosząc się nad łóżkiem, obserwowałem zamazany sufit i pamiętam pierwszą myśl „Wow, jestem poza ciałem, podobno mogę widzieć dookoła” i w tej samej chwili patrząc na sufit zobaczyłem pod spodem swoje ciało dokładnie w pozycji podczas zasypiania. Za pierwszym razem nie było pełnego efektu. Minęło trochę czasu, zanim odkryłem głębszy sens tej techniki. O to ona:




WSTĘP:

   Jak wspomniałem wyżej, jako ludzie posiadamy wyrobiony nawyk widzieć co widzą nasze oczy, ale można je oszukać na wiele prostych sposobów, wystarczy poszperać w internecie. Zbytnio ufamy naszym oczom, które tak naprawdę nie widzą wielu zjawisk. Nie są do tego przystosowane. Przykładem jest choćby obserwowanie aury, wymagające praktyki. Dopiero po dostosowaniu wzroku do nowych umiejętności, doświadczenia zapadają w pamięci i jest już z górki.

   Podobnie ma się sprawa z obserwowaniem siebie. Docierając wewnętrznym wzrokiem do miejsc zaniedbanych, odkrywamy częste dysfunkcje ciała fizycznego, emocjonalnego, czy jeszcze głębiej „energetycznego” i o tym jest ten artykuł.




POTENCJAŁ oraz CEL:

   Dzięki umiejętności zwracania wewnętrznego wzroku do środka, uczymy się wielu ciekawych aspektów naszego własnego życia, na codzień będących poza naszym zasięgiem. W ten sposób można odnaleźć rozwijające się choroby organizmu, blokady, napięcia, podczepy, obce byty, nawyki myślowe/emocjonalne/cielesne itp.

   Pamiętając, że ciało i umysł są do naszej dyspozycji, a nie odwrotnie, należy się go uczyć aż do samych podstaw. Nie odwrotnie, z prostego powodu: Ludzie żyjący na powierzchni swojego własnego oceanu nigdy nie odnajdą/nie poznają potencjału Lewiatana, źródła ludzkiej mocy, spoczywającej w głębinach, którą należy odkryć nurkując w siebie. Dzięki takiej praktyce skrupulatnie schodzimy coraz głębiej, tym samym mając czas na oswajanie się z własną przestrzenią. Nie jest możliwym natychmiastowe zejście, to mogłoby zaowocować szaleństwem, dlatego „Natura” w taki sposób wyposażyła ludzkość „Kto chce znajdzie sposoby, kto nie chce znajdzie powody".

   Ciało ludzkie jest o wiele bardziej zagadkowe, aniżeli wydaje się na pierwszy rzut oka ;-) Zachodzi w nim mnóstwo skomplikowanych procesów od podziału komórek, reakcji chemicznych, po energetykę (dla sceptyków użyję wyrażenia generowania prądu elektrycznego), która odgrywa ogromną rolę, a której większość ludzi jest zwyczajnie nieświadoma.

   Większość ludzi zachodu uwierzyła w wielkie kłamstwo, że są zwykłymi ciałami z krwi, kości i mięsa, pokrytymi skórą. Ci ludzie zamienili się w zwykłe Zombie i dla nich nie istnieje ani magia, ani żadna moc – każdy ma swoją drogę. Na szczęście nie wszyscy ulegli, a to zaledwie jedno z wielu kłamstw wszechczasów. Dlatego brak wiedzy o sobie samym nie jest niczym „złym” dopóki, dopóty nie ulega się lenistwu na drodze samorozwoju.



   Problem człowieka współczesnego polega na zakotwiczonym wzroku do świata fizycznego, czego powodem jest nieznajomość siebie i uleganie powierzchownemu ego, jak np. kopiowanie wykreowanych przez mass media wzorców pragnienia posiadania rzeczy, dzięki którym odnosi się wrażenie znaczenia czegoś więcej wśród i tak szarego tłumu. Te okrutne praktyki odnoszą sukcesy z prostego powodu – ludzie nie znają samych siebie, a przez to często nie mają pojęcia o możliwościach własnego potencjału; jego słabościach, ułomnościach, ale i także o silnych stronach, przez co zwyczajnie lgną jak muchy do ochłapów serwowanych przez system życia codziennego. Wschód nazywa to „Odcięciem od korzeni". Aby było jasne, nie mam nic przeciwko posiadaniu, o ile zna się powody tych potrzeb, cele, a oraz pod warunkiem, że nie przejmują nad posiadaczem kontroli. Jeżeli rzeczy przejmują władzę nad człowiekiem i nie potrafi się z nimi rozstać, to coś jest nie w porządku. Wracając do tematu, w przypadku ludzi znających swoje słabe i silne strony towarzyszy częsty brak znajomości ich źródła.

   W ten sposób spędzamy swoje życie na pokładzie łodzi (której wygląd podpowiada podświadomość, zgodnie z własnym systemem wartości, o sobie zdaniem i wyobrażeniem. Jeżeli chcemy ją przebudować, to należy ją najpierw w sobie zaakceptować taką, jaką jest), osadzonej na tafli wody, która jest odbiciem naszych powierzchownych pragnień, marzeń, celów i dążeń... ogólnie wszystkiego, co uniemożliwia nam zaobserwowanie skarbu pod jej powierzchnią.

 








PRAKTYKA:

   Aby skutki utrwaliły się wyraźniej, należy podczas pierwszych praktyk obrać komfortową przestrzeń. To spowoduje trwalsze i bardziej czyste doświadczenia, z którymi można iść dalej. Cisza i spokój są wymagane. Należy zjeść lekki posiłek w postaci owoców bogatszych w cukier. Dzięki glukozie zapewniamy energię dla mózgu, przy jednoczesnym braku obciążania organizmu. Dotleniony i odżywiony mózg jest bardziej skory do współpracy. Pić wodę. Propo oddychania, bierzemy kilkanaście głębokich oddechów, wspomagających relaksację i wyostrzoną koncentrację. Można zastosować wdech z intencją spokoju, wydech z intencją napięcia.

   Należy zadbać o prostą pozycję siedzącą albo stojącą, to bez znaczenia. Oczy otwarte albo zamknięte, można eksperymentować. Wewnętrzny Obserwator ma swoje siedlisko w szyszynce, dlatego zachęcam najpierw zastosować element z techniki medytacyjnej „Nakarm swój mózg (link: http://okulta.pl/medytacja/item/481-nakarm-swój-mózg)”, mający na celu jej pobudzenie. Zamykamy oczy, a gałki kierujemy na środek czoła, szukając „osobliwego efektu". Poczujecie to. Działa na zasadzie starego mistycznego przysłowia „Tam, gdzie uwaga, tam energia”, a w momencie odnalezienia szyszynki wyśle ona „sprzężenie zwrotne". W ten sposób oprócz jej doładowania odnajdujecie także jej źródło. Pamiętajcie, aby każdego dnia ją karmić, w ten sposób otwieracie jej potencjał. Z początku może się to wydawać dziwne, a uczucia związane z tym zabiegiem nowe... i wiecie co? Jesteście na właściwej drodze poszerzania percepcji.

 





 

Ciało fizyczne:

   Czując się wystarczająco gotowym przechodzimy do działania. We wcześniej dobranej pozycji staramy się poczuć nasze ciało od środka. Intuicyjnie obierzcie obszar jak np. serce czy płuca. Posiedźcie tam chwilę, poczujcie swoje organy wewnętrzne, oswójcie się. Czujcie ciało od wewnątrz, zapamiętujcie wrażenia, ale unikajcie przywiązywania się do nich. Zachowajcie dystans.

   Dla praktykantów ceniących sobie ustabilizowany wzrost zachęcam tutaj zrobić przerwę, dzięki której jest czas na oswojenie się, wyciągnięcie wniosków itp. Bardziej rozpędzeni poszukiwacze mogą od razu przystąpić do dalszej ekspansji.

   Od tego zdania ponownie dla wszystkich: kierujcie wzrok we wszystkie zakamarki ciała. Niech to będzie jak podróż, nie jak wyścig. Zwróćcie uwagę na mięśnie, poruszajcie nimi, będąc jednocześnie świadomym wykonywanych ruchów. Dzięki takiej praktyce uczycie się zwracać uwagę na automatyczne czynności. To świetna zabawa. Z pewnością poczujecie jak ciało wypełnia energia, a tą energią jest wędrujący za pośrednictwem waszej woli wewnętrzny Obserwator.

   Ciało jest naszym domem. Czy wyobrażacie sobie mieszkać w jakimś miejscu nie znając go? Nie wiedząc gdzie jest kuchnia, łazienka, piwnica, strych, salon, pokoje i okna? A jeżeli coś się zepsuje i nie będziecie umieć tego na czas zlokalizować? To właśnie mam na myśli nazywając ciało domem. Wędrując w jego wnętrzu poznajecie je. Czasem trzeba otworzyć okna, posprzątać, rozejrzeć się i na tej samej zasadzie jak w mieszkaniu, funkcjonować we własnym ciele.

   Spacerując wewnątrz lokalizujcie napięcia i rozluźniajcie je (UWAGA: wewnętrzne napięcia mają charakter energetyczny (prąd elektryczny, gromadzący się wokół dysfunkcji poszczególnego organu wewnętrznego lub mięśni), do którego rozluźnienia należy zastosować uziemienie poprzez wizualizację korzenia np. do ziemi i odprowadzenie tego napięcia, w przeciwnym razie ten negatywny ładunek wam umknie i powędruje gdzie indziej, ale z racji, że to podświadomy nawyk, to ten ładunek ponownie zacznie się w tym miejscu gromadzić). Te napięcia są często powodem schorzeń, na których ogromne koncerny zarabiają krocie, „pacjent wyleczony, to klient stracony". Dlatego tak należy dbać o własną przestrzeń.

   Kiedy robi się duszno i ciasno otwieracie szeroko okna, wdychając świeże powietrze. Już wspomniałem, że wędrówka we własnym ciele to także świetna zabawa, która celowo przez system jest okraszona jako coś złego. Z pewnością wielu ludzi po zachodniej stronie świata uznałoby to za coś dziwnego, odbiegającego od normy, czy zdrowego rozsądku, ale właśnie takie myślenie zostało tutaj ludziom wpojone. Dlatego tak zaprogramowane społeczeństwo patrzy do zewnątrz, zamiast zwrócić się do swojego wnętrza, gdzie w czeluściach na odkrycie czeka wiele kluczy. Dlatego mamy taki świat, jaki mamy – powodem jest nieznajomość siebie i swojej indywidualnej przestrzeni, „Natury". Dlatego większość ludzi siedzi w swych łódeczkach, dryfując od wschodu, do zachodu Słońca, a noc całkowicie przesypiając.

   Wędrując we własnym ciele poznajecie je. Zaczynacie sobie zdawać sprawę z płynącej wewnątrz żył krwi, możecie wędrować z jej nurtem. Odwiedzacie swoje organy wewnętrzne. Jeżeli czujecie gromadzące się tam napięcia, czy dysfunkcje, przyglądacie się im, ewentualnie możecie za wczasu poradzić się specjalisty — ostatecznie. Bywa też, że niektórzy są zwyczajnie przewrażliwieni, generując problemy/napięcia tam, gdzie ich nie ma, a wtedy należy poświęcić więcej czasu na pracę z podświadomością, relaksację oraz odprowadzanie napięć, a następnie nasycanie tych miejsc spokojem i harmonią.

   Pamiętajcie poświęcać czas na obserwację pleców, a tym samym przestrzeni poza nimi. To może okazać się trudniejsze, czego powodem jest brak doświadczenia. Będzie to potrzebne w dalszej części artykułu.

   To wasze ciało, wasz dom. Dbajcie o nie.







Ciało emocjonalne:

   Jest subtelniejsze od ciała wyżej wymienionego i do tej części praktyki należy przejść mając już za sobą odbytych kilka po fizycznym wędrówek, ale należy wiedzieć dlaczego.

   Z racji, że wszystko jest ze sobą połączone i ze sobą współpracuje, to wędrówka w ciele fizycznym może dostarczyć emocjonalnych wrażeń, pomimo że jest ich tam już wystarczająco dużo. Emocjom należy się przyjrzeć. Nie bez powodu będą okraszone takim, a nie innym ładunkiem. Jeżeli będą to napięcia, dyskomfort itp. należy zadać sobie pytanie „Dlaczego?” i obserwować swój umysł. Napięcia mają swoje źródło jeszcze głębiej. Po kolei.

   Ciało emocjonalne można porównać do wystroju naszego domu. Świadczy jak się czujemy we własnej skórze i jak reagujemy na bodźce obserwowane i doświadczane z pozycji dwóch okien na strychu. Przenikający nas powiew przenika naszą jaźń, która nadaje mu „osobliwy” charakter. Następnie rozgaszcza się w domu, wchodząc w reakcję z poszczególnymi pomieszczeniami. Przykład: Doświadczacie przyjemności – ciało reaguje. Obserwujecie zjawisko powodujące lęk – ciało reaguje. To mam na myśli. Możecie być bardziej świadomi podświadomych reakcji, a owocem jest obszerniejsza wiedza i precyzyjniejsza kontrola nad sobą, ciałem i emocjami.

   Bywa, że ktoś lub coś atakuje nasz dom od tyłu, z boku, próbuje się wedrzeć przez szczeliny (w tym przypadku bez skojarzeń ;-) ) i zasiać ziarna, które po wykiełkowaniu będą miały moc zmiany naszego życia. Nieproszeni goście potrafią dokonać zniszczeń, a, jako że to nasza przestrzeń, możemy temu zaradzić. Możemy się bronić i atakować.

   Zatem wracamy do napięć emocjonalnych, mających często swoje źródło w ciele energetycznym, ale zanim do niego zejdziemy, należy te napięcia rozluźnić. Rozpoznajemy je poprzez obserwację. Przytoczę dwie możliwości: pierwsza to bezkrytyczna obserwacja tych stanów, a druga poprzez zadanie sobie pytania, na które podświadomość podsuwa odpowiedź. Może się to ujawnić pod postacią obrazu, wydarzenia, ludzi, wrażenia słuchowego i należy koniecznie to pierwsze wrażenie zapamiętać. Za pierwszym razem działa intuicja i należy jej z określoną dozą zaufać, ponieważ raz zaobserwowane wrażenie staje się echem i kolejne próby względem tego samego miejsca mogą podsunąć inne rozwiązania, a te z kolei mogą już leżeć w strukturze mentalnej, co znaczy należy je potraktować z większą dozą dystansu i dokładniej zbadać.

   Jak usuwać blokady emocjonalne? Przede wszystkim należy sobie zdać sprawę, jakimi emocjami kierujemy się bądź kierują nami za dnia. One mają swoje źródło i nic nie dzieje się bez przyczyny. To procesy podświadome, umykające świadomemu wzrokowi, ale kiedy zostaną zauważone z reguły tracą swoją moc i odpadają. Jeżeli trzymają się kurczowo, to powód jest tylko jeden – są silnie zintegrowane z naszą osobowością, a to wymaga pracy z podświadomością, poprzez odpowiednio napisane przez siebie afirmacje i z wiarą powtarzane każdego dnia. Dlaczego? Ponieważ podświadomość jest mechanizmem lubiącym co już zna. Przekonać podświadomość do zmian można poprzez wpajanie jej nowych wartości, do momentu wzajemnej koherencji. To jeden ze sposobów. Drugim jest bezkrytyczna obserwacja tych napięć/stanów emocjonalnych – rozpoznane i poznane – odpadają, dochodzi do rozstania.

   W przypadku kobiet odpadanie może być trudniejsze, ponieważ kobieta, jako istota silnie emocjonalna może nie chcieć rozstawać się z integralną częścią swojej osobowości, a raczej tego, co uważa za swoją osobowość, nawet jeżeli jej nawyki myślowe i emocjonalne przynoszą same szkody. Decyzja należy do Ciebie.

 




 

 

Ciało energetyczne:

   (Dygresja – z własnych obserwacji uważam, że jest przedostatnim ciałem subtelnie odczuwanym w świecie fizycznym. Ponad nim znajduje się most, łączący fizyczne z astralnym – to nasze serce. Z własnych obserwacji i doświadczeń wytoczyłem wniosek łączenia poprzez serce naszej istoty z wyższymi... wymiarami, ale o tym później, a rozwinięcie w osobnym artykule).

   Jest jak nasza świątynia, jak Feng Shui, święta przestrzeń w naszym domu, wypełniająca go, przynosząca spokój i harmonię... o ile się o nią dba. W przeciwnym razie jest źródłem problemów.

   Wszelkie choroby nieprzenoszone drogą kropelkową, czy płciową (choroby zakaźne), a oraz choroby przenoszone genetycznie (większość można wyleczyć) mają swoje źródło w strukturze energetycznej ciała, którego najbardziej śmiercionośnym jest nowotwór.

   Pamiętacie jak wspomniałem „wszystko jest ze sobą połączone i ze sobą współpracuje"? Czas na wyjaśnienie. Wszystko, co indywidualne ma w swój początek w umyśle. Jeżeli posiadamy nawyk chorobliwego myślenia, to wpływa ono na ogólną kondycję oraz zdrowie organizmu. Myśli nasączone lękiem, nienawiścią, zazdrością i wszystkim, co negatywne osiadają w poszczególnych miejscach w organizmie i poprzez ich częstotliwość zaburzają życiodajną częstotliwość. Dobrze przeczytaliście – częstotliwość, wibracja. Jeżeli nasze myśli sprowadzają się poniżej pułapu życia, zaczynają się choroby. Jeżeli pogłębiamy się w tym myśleniu/przekonaniu stan się pogarsza.

   Zdajcie sobie sprawę, że zanurzyliśmy się w naszym oceanie dość głęboko i potrzebne jest światło – dosłownie. Tym światłem jest serce, generujące dwie emocje – strach oraz miłość. Będąc w stanie ciągłego napięcia, serce generuje strach, a częstotliwość strachu znajduje się nieco poniżej życiodajnej częstotliwości. Jeżeli pozwalacie sobie generować więcej pozytywnych emocji, to w sercu można „produkować” więcej miłości i tutaj ponownie kłania się technika medytacyjna „Nakarm swój mózg” i tym razem energię z serca kierujecie do całego ciała. Na wibracje zareaguje ciało fizyczne, emocjonalne, energetyczne, a od tego pułapu także ciało astralne i pozostałe (UWAGA: W przypadku wyraźnego blasku w przestrzeni astralnej stajemy się bardziej widoczni dla będących gdzieś w pobliżu bytów/istot. Potrzebna jest czujność, tarcza, zaklęcia ochronne). Serce jest naszym centrum, łącznikiem (o tym w osobnym artykule). WAŻNE: Uziemić się! Dzięki uziemieniu odprowadzacie napięcia, ale pamiętajcie, Ziemia jest już wystarczająco obciążona, i dlatego, kiedy nabierzecie wprawy, nauczcie się kąpać/rozpuszczać wasze napięcia w sercu, a następnie wypuszczać je np. w Kosmos. To zabieg nieco bardziej energochłonny, dlatego zawsze należy dostarczyć ciału energii w postaci owoców i warzyw. Nie zalecam jeść mięsa i to nie dlatego, że jestem wegetarianinem, ale ze względu na jakość, a oraz hormony stresu w mięsie się znajdujące. Mięso będzie ściągać waszą energetykę w dół. Pić dużo wody, ona ma pozytywny wpływ na reakcję i transport prądu elektrycznego w komórkach nerwowych mózgu.

   Serce posiada uzdrawiający ciało i ducha ładunek. Jest generatorem pola elektromagnetycznego, rozprzestrzeniającego się do zewnętrznego ciała. Serce generuje Torus, widziane także jako aurę.


   Z nagromadzoną dotąd wiedzą i praktyką, w przedstawionej technice 360xKula wychodzimy naszą uwagą poza ciało, na podwórko ;-) Podwórkiem nazywam naszą własną przestrzeń wokół siebie, aura jest właściwym słowem. Jeszcze jako ciekawostka: Astronomowie często nazywają podwórkiem Układ Słoneczny i ja tak robię, ale tylko w tematyce Astronomii.

   A zatem, jeżeli poznaliście i oswoiliście się z ciałem fizycznym, emocjonalnym, oraz energetycznym wewnątrz, czas postawić kolejny krok. Aura to energia (wewnątrz i na zewnątrz ciała), jest także siedliskiem informacji, z której empaci potrafią ściągać informacje o drugim człowieku. Dosłownie czytając jak z otwartej księgi. Aurę można uszkodzić, zaburzyć, podziurawić, zaśmiecić, zassać, zaprogramować w negatywny sposób itp., ale także naprawić, zharmonizować, załatać, oczyścić, doładować, zaprogramować w pozytywny sposób itp.

   Zależy mi nauczyć Was jak dbać o własną przestrzeń auralną, a więc czytajcie uważnie. W nawyku mamy widzieć co przed nami, często nie zwracając uwagi co się dzieje za naszymi plecami. Czego nie widzimy, a co widzi nas, może mieć nad nami kontrolę. Zatem mając już wprawę w tej technice postarajcie się poczuć, wewnętrznym okiem zaobserwować przestrzeń za plecami. Powinno towarzyszyć temu dziwne uczucie, jeżeli tak się dzieje, to ćwiczenie wykonaliście prawidłowo, ponieważ udało się wam doświadczyć czegoś nowego, do czego nie jesteście przyzwyczajeni. Kiedy nabierzecie wprawy patrzenia za plecy, to tym samym wzrokiem możecie wpływać na przestrzeń przed sobą. Dzięki takiej kolejności oczy w głowie was nie oszukają. Trzecim Okiem patrzcie w górę, ponad głowę, a i patrzcie w dół, szczególnie stąpając po ziemi. Aura wkracza nieco pod ziemię, a także leżąc na ziemi. Do dyspozycji macie jeszcze boki. Sumując: uczcie się być wokół. To jest właśnie esencja tej techniki medytacyjnej. Bądźcie świadomi siebie wokół, wewnątrz i na zewnątrz. Poprzez ćwiczenia kotwiczycie i poszerzacie świadomość siebie wokół otaczającego was świata.

   Z pozycji serca czyścimy wszystkie wewnętrzne ciała. Przyjęto ich 7 i ma to związek z ilością czakr, a oraz Świętą Geometrią, Złotym Podziałem, Księgą Dzyan. Serce jest naszym centrum.

   Pamiętajcie stosować tę technikę zawsze, kiedy się przypomni. Niech wejdzie głęboko w krew.

 







 

BEZPIECZEŃSTWO I HIGIENA PRACY:

   Sporo informacji o BHP zostało napisanych między wierszami. Każdy znajdzie coś dla siebie, pod jednym warunkiem – nie generując więcej znaków niż jest ich w rzeczywistości. Złotym środkiem jest po prostu skromny dystans do siebie i do swojego ciała. Odpowiednia relaksacja ciała i umysłu pozwoli unikać nieporozumień.



PODSUMOWANIE:

   Człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce.
Ta technika oferuje poznanie swojego ciała, a w połączeniu z artykułem „O Przebudzeniu (Odc. 1) – Oddzielanie fantazji od percepcji (link http://okulta.pl/psychomanipulacja/item/530-o-przebudzeniu-odc-1-oddzielanie-fantazji-od-percepcji) przybliża do... jakby to łagodnie nazwać... Oświecenia, rozwoju w kierunku samo-inteligencji, w kierunku tego, kogo nazywa się Belialem, w LHP jest Panem Ciała = 360xKula [3x6(000)=666Pi=Belial Pan Ciała]

   Trzymając mocno kciuki życzę powodzenia. Zmiana świata na lepsze odbywa się poprzez wcześniejszą zmianę siebie, która emanuje do świata zewnętrznego. Niech świeżość błękitnych wiatrów zawsze wypełnia Wasze płuca. Hail.
                

                                InLight

Czytany 413 razy Ostatnio zmieniany piątek, 04 maj 2018 10:12
Więcej w tej kategorii: « Wspólna harmoniczna

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Polecamy

 

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.