;
piątek, 23 kwiecień 2010 00:00

Śmierć

Napisała
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Jako, że tematyką pierwszego zjazdu Sanguinum-Occultum będzie motyw śmierci w religiach postanowiłam wam przybliżyć troszeczkę tą tematykę gdyż widzę, że jest z tym problem. Odwieczny temat filozofów dotyczący życia i śmierci znajdował rozmaite interpretacje i rozwiązania. Opinia B. Pascala:

 

"Nie musimy bać się śmierci bo gdy my jesteśmy, śmierci nie ma, a gdy jest śmierć, nie ma nas."

Podsumowuje najważniejszy wątek refleksji na temat przemijalności ludzkiego życia. Może być też kluczem do rozumienia śmierci w tradycyjnych kulturach, bowiem wskazuje na nieprzekładalność doświadczeń egzystencjalnych. Chodzi o to, że z punktu widzenia żywych niewyobrażalna jest i sama śmierć, i to, co może się dziać później.

Lęk przed nieczystością śmierci, przerażenie, jakie budzi świadomość przemijalności, niewyobrażalność obcego i dramatycznie odmiennego Tamtego Świata, są podstawą najważniejszych dla kultury opinii na tematy kosmologiczne i eschatologiczne. Okiełznanie tego lęku jest kluczowym problemem każdej kultury i znajduje całkiem praktyczne rozwiązanie w stosunku do zmarłego. Zobaczenie w nim nieczystości niepojętego Obcego Świata nakazuje objąć zmarłego bardzo surowym tabu i całym systemem nakazów i zakazów. Sposoby obchodzenia się ze zwłokami reguluje wiele precyzyjnych zasad. Są one zróżnicowane pod względem szczegółowych rozstrzygnięć, ale powtarzają ideę obejmowania tabu wszystkich i wszystkiego, co miało jakikolwiek związek i bezpośredni kontakt ze zwłokami. Obecność zwłok i wszelkich przedmiotów używanych w przygotowaniach do pogrzebu (tak zwane UTENSYLIA MAGICZNE) oraz pozostałość w postaci skazy, jakiej nabywają żałobnicy i ci, którzy dotknęli martwego ciała, stanowi zagrożenie dla innych i całego świata. Zniszczenie i chaos pojawiające się za ich pośrednictwem mogą bowiem ogarnąć ludzką ekumenę. W kategoriach procesualnych i zdarzeniowych śmierć i umieranie w kulturach tradycyjnych oznaczają zużywanie się, niszczenie, utratę pierwotnych właściwości i życiowej energii oraz zanikanie kształtów, form i jakości, które są wykładnikami statusu przedmiotu, rośliny, zwierzęcia, istoty, świata. Dzieje się tak wskutek destrukcyjnego działania czasu stanowiącego podstawową jakość ludzkiego świata i ludzkiej kondycji. Paradoksalnie jego efektem jest więc śmierć uwalniająca od ograniczeń i przenosząca zmarłego w krainę, gdzie nie ma przemijania, chorób i śmierci.

Przekroczenie progu śmierci oznacza z kolei znalezienie się w obcej, uwolnionej od skutków upływającego czasu krainie zmarłych. Za granicą ludzkiego świata rozciąga się więc obszar radykalnie odmienny od ludzkiej rzeczywistości. Do jego charakterystyki nie mają zastosowania kategorie, które służą do opisu ludzkiej ekumeny. Świat podziemny, domenę transgresywnego, złowrogiego sacrum odwzorowują liczne metonimie. Przedstawiają one chaos i niemożliwość jakiejkolwiek komunikacji opartej na ludzkim doświadczeniu i kategoriach człowieczego świata. Obszar śmierci jest domeną ciemności, w której nie można rozpoznać żadnych kształtów ani określić kierunku, nie można też usłyszeć żadnego artykułowanego dźwięku, nawet NOS nie na wiele się przydaje, bo i zapachy okazują się pomieszane: nieprzyjemne w krainie podziemnej, nadzwyczajnie piękne w domenie niebiańskiej. W krainie cieni, nie ma też ciężaru. Kolejną metateorią zaświatów jest pustkowie, po którym nie można wędrować, jako że nie ma tam dróg. Człowiek może tylko błądzić po bezdrożach albo popaść w szaleństwo.

Zniesienie czasu w zaświatach (w zwyczajach pogrzebowych wyobrażeniu temu odpowiada surowy nakaz zatrzymania zegarów w momencie zgonu jednego z mieszkańców [Wasilewski "Tabu a paradygmaty etnologii" s. 266]) eliminuje wszelkie przejawy bioekologiczności istnienia (z podstawową koniunkcją seksu i umierania). Metonimią śmierci (i przygotowaniem do niej) jest post polegający na powstrzymaniu się od wykonywania niektórych czynności, zwłaszcza zaś spożywania pewnych pokarmów lub niejedzenia w ogóle. Post obejmuje także i inne zachowania, które ujawniają biologiczny wymiar istnienia człowieka (np. seks). Według wyobrażeń ludów syberyjskich mieszkańcy dolnego świata pozbawieni są oddechu. Ich serce nie bije, nie mają też gorącej krwi. Są zimni, a ich ciało przypomina suche drzewo, zgniły pień, nawet ich jeżyk, jest inny i niezrozumiały dla żywych. Docierający do królestwa zmarłych bohaterowie niczego nie mogą zrozumieć, bo mowa duchów przypomina trzask gałęzi w ognisku [Anisilov "Wierzenia ludów Północy" s. 84].

Zużycie, rozpad wszelkich form jest stanem wyjściowym do odrodzenia się. Destrukturalizacja, czasowa dezorganizacja, w jakiej znajdzie się człowiek, substancja (np. płynny metal) czy cały świat są niezbędne do ponownego otrzymania formy (z roztopionego wykuwa się nowy kształt), do rewitalizacji i zdobycia energii. Po fazie zimowej śmierci przychodzi wiosenne przebudzenie, po symbolicznej śmierci poddawanego inicjacji młodzieńca rodzi się mężczyzna, panna staje się kobietą itd. W ten sposób śmierć człowieka, oznaczająca koniec istnienia, potwierdza głęboką tożsamość praw rządzących całym światem. I jednostka, i cały Kosmos podlegają temu samemu rytmowi przemian, wymagają też poddania się tym samym zasadom i siłom.

Faza symbolicznej śmierci w kulturach magicznych, występująca zarówno w rytmie przemian rocznych, jak i w cyklu życia jednostki, wiązała się z poczuciem zagrożenia, jakie budzi się w sytuacji kontaktu z chaosem zaświatów sacrum zakazane było wymawianie słowa "śmierć". Grecy np. zastąpili je określeniem thanatos, które pierwotnie znaczyło "zniknięcie", "zgaśniecie". Jeszcze i współcześnie tabu śmierci nakazuje posługiwać się tymi właśnie eufemizmami ("zasnąć", "odejść z tego świata") bądź neutralnie brzmiącymi, obcymi słowami.

Najbardziej elementarnym doświadczeniem przemienności jest obserwacja cyklu dobowego. Z chaosu nocy wraz ze wschodzącym słońcem wyłania się porządek ludzkiego świata. Wędrówka słońca po niebie wskazuje na punkt centralny dnia, po którego przejściu rozpoczyna się ponowne zbliżanie do nocy wraz z jej zagrożeniami i lękami. Cykl przemian pór roku, w innym rytmie, odmierzany jest podobnie: przedłużający się czas nocy zapowiada nadejście niezróżnicowanego chaosu i śmierci pochłaniającej i niweczącej przejrzystość porządku słonecznego. Zmiany układają się w kołowrót życia, śmierci i narodzin: najpierw zużywa się życiowa energia, zanikają i rozpadają się wszelkie formy, potem z amorficznego chaosu na powrót wyłania się odnowiony i pełen witalności świat, rozjaśniony światłem dnia. To podstawowe doświadczenie dostarcza wzorca przemian, jakim okresowo podlega cały Wszechświat, ale także i przeżywający swoje życie człowiek. Śmierć jako stan, który odwzorowują takie jej metonimie, jak noc, cisza, pustkowie, jest więc konsekwencją zużywania się świata i wyczerpywania się możliwości człowieka, mającego określony status i kulturową definicję. Stan ten jest niezbędnym etapem do odrodzenia świata (jednostki), uzyskania nowej energii i nowej definicji.

W kulturach tradycyjnych nadzieja na odtworzenie zużytego świata wymaga ponowienia gestu stwarzania. Aby przywrócić kosmiczny ład, trzeba restytuować czas mitycznego początku, ulokować, a tym samym ostatecznie uwolnić się od wszelkich ograniczeń ludzkiej kondycji, stale zagrożonej upływającym, mszczącym czasem. Należy rzeczywiście pogrążyć się w otaczającej człowieka ciemności i jednocześnie odtworzyć kosmiczną noc, powrócić do przed-kosmicznego chaosu, w którym nie ma jeszcze żadnych form. Ten regres do stanu amorficznego i powrót do zarodkowego stadium egzystencji [Eliade "Kowale i alchemicy" s. 153] oznacza, że wszyscy i wszystko znajduje się w mitycznej czasoprzestrzeni święta, kiedy światy żywych i zmarłych zlewają się i mieszają. Ten czas jest sposobny do odprawiania obrzędów zapewniających powrót życia i kosmicznego ładu. Czynności odnawiających dokonuje się w samym środku nocy, zimowej "drętwoty", śmierci, która opanowała świat. W kręgu śródziemnomorskim czas świątecznej przemiany mógł trwać dwanaście dni:

"Jeśli miesiące na pełnie Księżyca, a rok według obrotów Ziemi dookoła Słońca, pod koniec cyklu słonecznego pozostaje w zawieszeniu dwanaście dni [...] Te nadliczbowe dni nie należą do żadnego miesiąca, do żadnego roku. Pozostają poza obrębem znakowego czasu, i przez to samo wydają się przeznaczone na okresowy powrót i odtwarzanie Wielkiego Czasu"

Cailois "Człowiek i sacrum" s. 124

Wyłączony z normalnego kalendarza czas świąt przejścia (w naszym kręgu kulturowym to Boże Narodzenie, Nowy Rok, Gody) oznacza więc w istocie zniesienie czasu (transcendencję czasu i przestrzeni), co jest niezbędnym warunkiem wszelkiego odnowienia. Chaos pochłaniający wtedy ziemię objawia się dezorientacją i lękiem, egzystencjalnymi skutkami zanurzenia w noc. To samo doświadczenie przekłada się także na zachowania karnawałowe: święto to czas zawieszonych reguł życia codziennego, czyli rozpasanie i obżarstwo albo post i asceza, to dzikość zabaw lub medytacyjne skupienie. W każdym z tych przypadków najważniejsze jest wyjście poza czas, poza kosmiczny porządek. Święto jest więc powrotem prawieku, który jest jednocześnie i z tych samych powodów Rajskim Ogrodem Bezczasowej Jedności [Campbell "Potęga mitu" s. 87], a także koszmarem świata podziemnego. Karnawał oznacza połączenie zachowań i wartości, które w normalnym życiu znajdują się na przeciwległych biegunach: podniosłości i wulgarności, powagi i śmieszności, duchowości i obsceniczności, grozy i śmiechu, czego wspaniałym literackim zapisem jest twórczość Franciszka Rabelais'go Bachtina. Re aktualizując mityczny prawiek i stan niezróżnicowania możliwe jest wpłynięcie na świat w jego historycznym, codziennym kształcie.

To samo doświadczenie zetknięcia z niepojmowalnym chaosem śmierci, pełnym ambiwalentnych emocji, powtarza się też w przypadkach innych zagrożeń. Także i sytuacje klęsk żywiołowych, nieurodzaju, zarazy są jednoznaczne z wdarciem się do ludzkiej ekumeny chaosu śmierci. Kosmos gwałtownie został zdominowany plagą, żywiołem, który niweczy cały kosmiczny ład. W czasie zarazy nie tylko zawieszone zostają zasady społecznych podziałów:

"Zatracały się jakiekolwiek granice między rzeczą obyczajową a bestią"

Sznajder "Zaraza. Mitologia dżumy i AIDS" s. 61

ale odrzucony zostaje cały kosmiczny porządek, zawieszona wszelka komunikacja:

"Śmierć ta, choć przyjmowała dary, nigdy nie jadła, nikt jej głosu nie słyszał, bo to była niemowa"

Koleger "Dzieła wszystkie" s. 51,29].

I w tym przypadku należy ceremonialnie stworzyć świat od początku, należy przedsięwziąć kroki, które zapobiegną ruinie, ostatecznemu rozpadowi i zniszczeniu, i spowodują odrodzenie, odmłodzenie świata. Rytuały, których celem jest przerwanie czasu plagi, powtarzają te same gesty, jakie wykonuje się, gdy po karnawałowym rozpasaniu i pełnym ciszy poście trzeba oczyścić świat i uwolnić uwięzione siły witalne [Sznajderman "Zaraza. Mitologia dżumy i AIDS" s. 55].

"Żeby odtworzyć ożywioną całość zagrożoną chorobą, trzeba wrócić i powtórzyć kosmogonię"

Eliade "Kowale i alchemicy" s. 154

Śmierć człowieka w kulturze tradycyjnej postrzega się w ten sam sposób. Widzi się w niej inną modalność ludzkiego istnienia (sposób istnienia), która jest udziałem każdego po przejściu granicy między światami. Zmarły trafia wtedy na zieloną łąkę, na pustkowia, w mrok świata podziemnego, gubiąc orientację i wyzbywając się dawnej wiedzy, która okazuje się absolutnie bezużyteczna w niezróżnicowanym świecie sacrum.

Średniowieczny wiersz przedstawia taką właśnie sytuację:

"Dusza z ciała wyleciała,
na zielonej łące stała
Stawszy silno barzo rzewno zapłakała.
K ni przeszedł święty Piotr, a rzekujący:
Czemu, duszo, rzewno płaczesz?"
Ona rzekła:
Nie wola mi rzewno płakać,
A ja nie wiem, kam sie podziać".

Dopiero święty przeprowadza duszę przez łąkę i umieszcza ją we właściwym miejscu. Tam może zacząć ona nowe życie, tzn. uzyskać nowy status, imię, właściwości. W dawnych kulturach śmierć jako stan rozpadu form i pogrążenie się w amorficznym chaosie była niezbędnym etapem w cyklu przemian, jakim podlega Kosmos. Ten sam rytm przekształceń musi przejść także człowiek zmieniający z wiekiem swoją postać i społeczną definicję. Fizyczna śmierć stawała się więc tylko wykładnikiem kolejnej zmiany i przejścia do nowego statusu.

Bogowie świata podziemnego są często jednocześnie bogami wegetacji i płodności, bo też w ich właśnie krainie dokonuje się ostateczny rozpad zużytych form i narodziny nowych. Grecki Hades jest Panem Śmierci, ale jako Plutos - także dawcą życia (podobnie jego żona Persefona) [Lengauer "Religijność starożytnych Greków" s. 200]. Greckie Wielkie Misteria w Eleusis odbywały się na cześć Demeter i jej córki Kory, która część swego życia musiała spędzać w Hadesie. Boginie te opiekowały się jednocześnie zbożem i zmarłymi, którzy, podobnie jak ziarno, zostali pogrzebani w ziemi [Flecerie "Życie codzienne w Grecji za czasów Peryklesa" s. 187]. Egipski Ozyrys był bogiem, który sądził umarłych i dawał nowe życie, jako że sam przeszedł podobną drogę - zamordowany przez zazdrosnego Seta. W mitach często powtarza się znaczący obraz - zabójstwo boga dokonuje się przez jego rozczłonkowanie, tzn. przez "destrukturalizację" jego postaci [Eliade "Kowale i alchemicy" s. 146]. Wiele mitów opowiada o umierających i zmartwychwstających bogach: ich śmierć, efekt zdrady, zazdrości czy walki o władzę, staje się przyczyną umierania świata: pojawia nieurodzaj, wszystko jest jałowieje i staje się bezpłodne, susza i głód dziesiątkują ludzkość, której obyczaje ostatecznie upadają. Dopiero powrót boga przywraca normalny bieg rzeczy. Wiosna jest porą, kiedy dokonuje się rewitalizacja Kosmosu i przywrócony zostaje utracony ład.

Schemat śmierci boga, znaczącej wyczerpywanie się kosmicznej energii i powrót do przed-czasowego chaosu, powtarza się w zachowaniach towarzyszących śmierci władcy w dawnych kulturach oraz intronizacji jego następcy. "Na wyspach archipelagu Sandwich tłum dowiedziawszy się o śmierci króla dopuszcza się wszelkich możliwych aktów, zazwyczaj uważanych za przestępstwo: mężczyźni podpalają, grabią, zabijają, kobiety publicznie oddają się rozpuście" - [Caillois "Potęga mitu" s. 127].

 

Bezkrólewie jest więc czasem szczególnego karnawału: brak władcy, który w dawnych kulturach posiadał "sakralną legitymację", oznacza zawieszenie wszelkich reguł porządkujących ludzki świat. Jak w czasach zarazy - wszystko staje się możliwe i zupełnie przypadkowe. Powiązany z sacrum władca ponosił odpowiedzialność za wyczerpywanie się kosmicznych energii w cyklu rocznym i za pojawienie się klęsk żywiołowych. Znany z arturiańskich Opowieści Okrągłego Stołu król Rybak, władca "Ziemi Jałowej" tracąc siły, pogrąża swoje królestwo w mrocznym świecie śmierci. Dawne ludy w podobnych sytuacjach bądź dokonywały egzekucji, bądź też rytualnie uśmiercały swego władcę [Piłasiewicz "W cieniu krzyża i półksiężyca"]. W Afryce żywcem zakopywano DZIECKO, symbolicznie wprowadzając je do łona rodzącej Matki-Ziemi. Odradzał się wówczas "nowy" król z pełnią sił witalnych niezbędnych do funkcjonowania Kosmosu. Rytualne zabijanie dzieci wiązało się więc z koniecznością nadania nowych sił światu bądź też reprezentującemu boski porządek władcy: dziecko było wtedy wyłącznie symbolem nowych, świeżych sił. Wpisanie władzy w porządek sacrum oznaczało nie tylko objęcie władcy tabu, ale również poddanie go rytmowi przemian. Gdy tahitańskiemu królowi rodził się syn, natychmiast musiał on abdykować - dziecko bowiem, pełne witalności, zajmowało miejsce starzejącego się ojca [Birket-Smith "Ścieżka kultury" s. 340].

Śmierć, która nie tylko w perspektywie osobniczej jest destrukturalizacją, rozpadem, utratą form, konturów, właściwości, oznacza więc powrót do zarodkowej formy bytu, nie wyodrębnionej jeszcze z niezróżnicowanego chaosu. Zmiana statusu wymaga wyzbycia się zużytej i niepotrzebnej już formy i imienia. Niezbędne jest więc przejście strefy śmierci, aby narodzić się w nowej postaci. Wszelkie rytuały inicjacyjne i obrzędy przejścia zakładają przeprowadzenie wtajemniczanych przez fazę "nieistnienia", destrukcji, umożliwiającej zerwanie ze starą formą i otwierającej drogę do nowego wcielenia. Śmierć symboliczna, którą zadaje się w tych rytuałach, dokonuje się po to, aby inicjowany mógł odrodzić się w nowej postaci bądź, gdy mowa o bogach, by uzyskał inny, duchowy wymiar (taki też był sens narodzin z dziewicy) [Campbell "Potęga mitu" s. 181].

Według wierzeń syberyjskich do inicjacji szamana niezbędne było przejście adepta przez wiele skomplikowanych prób. Najważniejszym etapem było jednak dotarcie duszy inicjowanego do świata podziemnego, tam była kawałkowana, unicestwiana. Następnie niebieski kowal wykuwał głowę szamana i na powrót spajał wszystkie jego części. Po tych zabiegach, gdy wrócił do żywych, był już zupełnie nową istotą [Eliade "Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy" s. 466]. Historia Jonasza, znana w wielu odmianach w różnych kulturach, mówi o takim samym doświadczeniu inicjacyjnym. Bohater, znalazłszy się w ciemnym i pełnym wody brzuchu wieloryba, symbolicznie umiera. Z wnętrza wieloryba jak z wnętrza ziemi, z krainy podziemnej, wyszedł już inny człowiek dojrzalszy i zdolny do podjęcia nowych zobowiązań [Campbell "Potęga mitu" s. 231].

Mity inicjacyjne opowiadając o losach różnych bohaterów i pokazując rozmaite próby, przez które muszą przejść, mówią o niezbędnych warunkach przechodzenia człowieka przez kolejne etapy życia. Zdobycie statusu człowieka dojrzałego i związanego z tym prawa do płodzenia czy rodzenia dzieci wymaga poznania tajemnicy życia, to zaś dokonać się może wyłącznie przez dotknięcie śmierci. Tajemnica ta polega na wiedzy o skończoności ludzkiego istnienia i komplementarności płodzenia i umierania. Tezeusz, kiedy przeszedł inicjacyjny labirynt i zabił Minotaura, potwora, który reprezentował moce dzikości, chaosu i zwierzęcości, stał się mężczyzną i zyskał prawo do kobiety, tzn. Ariadny, którą powinien był poślubić.

W Indonezji młody człowiek, zanim otrzymał przyzwolenie na płodzenie dzieci, musiał udać się, na łowy i kogoś zabić. W wielu kulturach powtarzały się podobne nakazy: dopiero zabicie człowieka (lub przynajmniej drapieżnika) dawało prawo posiadania kobiet [Roux "Krew - mity i symbole rzeczywistości" s. 112]. W planie zachowań obrzędowych licznych przykładów symbolicznej śmie ci, która jest niezbędnym warunkiem otrzymania nowego statusu, dostarczają zwyczaje weselne [Zadrożyński ?Powtarzać czas początku ? t. 2, 82-116]. Ich głównymi bohaterami byli państwo młodzi. Tradycje słowiańskie nakazywały żegnanie panny młodej , tak jakby ?osierocała" dom rodzinny. Wykonywano wtedy gesty, używano rekwizytów i środków apotropeicznych stosowanych także podczas pogrzebu. Kulminacyjny punkt obrzędu - oczepiny, które mają usankcjonować nowy status dziewczyny zmieniającej się w kobietę, zawierały bardzo charakterystyczny moment . Posadzonej na dzieży ( pieczywie )pannie młodej rozplatano warkocz . W ten sposób, symbolicznie i przejściowo, umieszczano ją poza Kulturą - dziewczyna nie uczesana, pozbawiona fryzury nie posiada też kulturowej definicji (w obrzędach pogrzebowych powtarzały się nakazy demonstrowania rozpaczy przez darcie odzieży, ranienie się do krwi, posypywanie popiołem i nader często nieczesanie włosów). Dopiero w następnej sekwencji wesela gospodynie układały jej włosy zgodnie z wymaganiami tej grupy społecznej, do jakiej od tej chwili miała należeć. Z czepcem na głowie panna młoda tańcząc swój pierwszy taniec, zawsze z obcym , powinna kuleć . bowiem kalectwo W myśli magicznej wskazywało na związki z zaświatami . Młoda mężatka właśnie powróciła z krainy śmierci i może zacząć funkcjonować jako nowa już postać.

Czytany 2567 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 02 maj 2017 10:43

Artykuły powiązane

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Polecamy

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.