;
wtorek, 26 czerwiec 2018 16:16

Łamanie ograniczeń (III miejsce w konkursie)

Napisane przez Kira Rückemann
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

czyli jak zlikwidować własne blokady i cieszyć się swobodnym rozwojem

 

 

 

 

 

Ścieżka zwana progresem budzi u wielu osób potrzebę zmian. Wykonują one przy tym niejednokrotnie działania, sprzyjające transformacji. Nie chodzi tu jedynie o nacisk, jaki jest kładziony przez ludzi na otaczający ich świat (w sensie modyfikacyjnym – przyp. autorki), ale głównie o to, jak traktują oni swe wnętrza. Każdy z nas prócz pozytywów i doskonałości, składa się również z licznych wad, przywar i blokad – wywołujących niekiedy zahamowania rozwojowe. Owszem, bywa tak, że niektórzy próbują zaklinać rzeczywistość, dostosowując ją do własnych potrzeb, celem ułatwienia sobie życia, co jednak nie zawsze idzie w parze z pojęciem „właściwej pracy nad sobą”. Czasem też wmawiamy sobie, iż podejmowane przez nas działania są czysto rozwojowe, nie zauważając przy tym jednoczesnego blokowania „własnego ja” w jakimś sensie. Tutaj więc pojawia się zwiastun w formie pierwszego uchybienia, kosztującego nas bardzo wiele czasu i zachodu. Ów błąd, gdy zaczyna stawać się w naszych oczach czymś świadomie odczuwalnym, ma szansę ulec szybszej likwidacji, w efekcie czego my będziemy mogli zrobić krok do przodu i cieszyć się z nie lada sukcesu.

Co dokładnie mam tutaj na myśli?

Czy chodzi mi o wielką tajemnicę z przed eonów?

A może odkryłam kamień filozoficzny na miarę XXI wieku?

Nie, nie i jeszcze raz n-i-e.

Kwestią, którą pragnę tutaj poruszyć, jest coś bardzo istotnego dla osiągnięcia prawidłowego toku rozwijania się w sensie osobistym, jak i magicznym. Jest to nic innego jak tzw. ograniczenie. Element ten, to składowa każdej osoby egzystującej w otaczającym nas świecie. Nic nie możemy poradzić na to, że ograniczenia istnieją. Różne czynniki z zewnątrz sprzyjają ich wywoływaniu. Ponadto my sami potrafimy je sobie narzucać w sposób mniej lub bardziej świadomy. Pewne jest tutaj jedno: Owe pojęcie możemy rozumieć jako blokadę, zależność, jaką sami siebie obarczyliśmy, coś w rodzaju niełamanego wcześniej fatum, z czasem obracającego się przeciwko nam. Innymi słowy – ograniczenia stanowią pewną formę automanipulacji, przez którą możemy borykać się z problemem w zakresie rozwoju osobistego.

Istotnym jednak jest uświadomienie sobie wpierw faktu ich istnienia. Zrozumienie, że co prawda całkowicie nie zmieciemy ich z powierzchni ziemi, nie zlikwidujemy ich pojęcia bytu. Gdy jednak zdecydujemy się coś z nimi zrobić, chociażby usunąć je, poddać złamaniu w jakiś sposób ich strukturę – już samym takim podejściem zaczynamy robić krok pierwszy, we właściwą dla nas stronę. Poprzez likwidację naszych ograniczeń mamy szansę doprowadzić do transformacji własnego życia, kierując się przy tym doktryną prawidłowego rozwoju. Możemy stać się lepszymi osobami i potem dopiero sprawić, że nasze otoczenie będzie dla nas przychylniejsze. Swobodna ścieżka – jest blisko.

Niewielu ludzi wie, iż stosując samą medytację, afirmowanie lub inne formy ćwiczeń – człowiek nie usunie nagle blokady. Gdzieś w środku nas czaić się będą w dalszym ciągu błędy przeszłości i rzeczy wywołujące zahamowania. Medytacja wpływa kojąco, ale nagle nie usunie z nas danej traumy. Wszelkiej maści dopingi, porady i motywacje społeczne, również nie usuną nagle jakiegoś przykrego zahamowania. Równie dobrze ty czytelniku/czytelniczko możesz mieć doświadczenie z zakresu wyciszania się, pracy z energią i oczyszczania siebie, jednak wierz bądź nie – w obliczu przypomnienia sobie czegoś, co wywołuje w tobie dyskomfort, lub w zetknięciu z nielubianą przez siebie czynnością – twoje treningi skupione wokół danego działania lub dziedziny, mogą spełznąć na niczym. Jest to właśnie wynikiem ograniczeń – tych negatywnych czynników uwarunkowanych w nas dość silnie. Najzdrowiej byłoby je więc złamać, usunąć i zasklepić czymś produktywnym i dopiero wtedy uzupełnić o inne formy praktyk mniej lub bardziej rozwojowych.

Tekst, którego lekturze oddajesz się Ty, czyta go On lub Ona, tudzież większe grono osób — stanowi formę krótkiego wprowadzenia w tematykę ograniczeń. Tego, jak takowe działają i sposobu, w jaki należałoby je likwidować, nauczysz się poprzez lekturę poniższej treści. W ramach całego artykułu postaram się wytłumaczyć, jak najprościej namierzać swoje uwarunkowania, co należy z nimi robić po odnalezieniu i jaki jest właściwy sposób, by wyrzucić je z własnego życia — raz na zawsze. Nie ważne ile masz lat, gdzie właśnie stoisz lub zasiadasz. Najważniejsze to dobre chęci z twojej strony, upór i działanie w zakresie pracy nad sobą. Dziś masz szansę zmienić siebie tak, aby jutro zawojować nieomal cały świat.

 

Kwestia numer jeden – namierz swój cel

(czyt. zauważ własny problem)

 

Namierzenie celu, jest trudną sztuką. Poprzeczka ulega podwyższeniu, gdy dotyczy ograniczenia, z jakim się borykamy. Czasami bywa tak, że w trakcie odbywania jakiejś czynności, dana osoba może uznać siebie za słabą i przyznać sobie niemożność podołania wykonywanemu zadaniu. Temu towarzyszyć może poczucie niechęci, przekonanie o braku predyspozycji – które rodzi się w głowie osoby kreującej swoją własną blokadę. Nie zawsze jednak świadomie narzucamy sobie blokady, o czym należy pamiętać. Jak zatem najlepiej to wytłumaczyć? Może na bazie jakiegoś prostego przykładu, który posłuży każdemu za wzór – jak zauważyć własny problem, wymagający zlikwidowania.

Załóżmy według tego symbolicznego schematu, że istnieje sobie jakiś mężczyzna mieszkający w Warszawie, który chce schudnąć. Pomoc dietetyczki, treningi, publikacje książkowe związane z likwidacją jego problemu – są na wyciągnięcie ręki. Niestety, jego dobre chęci i motywacje są stale obarczone potrzebą ciągłego podjadania fast foodów. Ochota na zrzucenie nadprogramowych kilogramów kłóci się tutaj z nabywaniem ich poprzez stałe konsumowanie tzw. szybkiego jedzenia. Mężczyzna z Warszawy ma problem, z którego niekoniecznie musi zdawać sobie sprawę w kategorii blokady. Możliwe, że uznaje swój nawyk za kwestię gustu kulinarnego? Albo występuje on u niego na tle nerwowym? Tego dokładnie nie wiemy.

Możemy jednak obarczyć jego potrzebę konsumpcyjną mianem ograniczenia, blokującego go przed pójściem naprzód i osiągnięciem tego, czego pragnie. Jeśli zatem ów mężczyzna chce coś zmienić, musi sobie zdać sprawę z istnienia swej silnie uwarunkowanej blokady, pod której kontrolą obecnie się znajduje. Wówczas, łatwiej przyjdzie mu wykonanie kolejnego kroku, do pozbycia się posiadanego ograniczenia.

Uznajmy na bazie powyższego przykładu, że wspomniany – Wyimaginowany Warszawiak (w skrócie WW. – przyp. autorki), budzi się któregoś razu o 5 nad ranem, by stwierdzić nagle, że „ma problem z jedzeniem niezdrowych produktów, co hamuje jego walkę z nadprogramowymi kilogramami. Tak. On właśnie sobie zdał sprawę o tak wczesnej porze, z posiadanego przez siebie ograniczenia. Pozostaje mu więc jedno: Zacząć przeciwdziałać odkrytemu przez siebie hamulcowi.

 

Kwestia numer dwa – likwidacja celu

(czyli łamanie ograniczenia)

 

Przyjmijmy hipotezę, wedle której nasz WW zdecydował się na świadome usunięcie problemu, z którym obecnie się boryka. Zakładając, że człowiek ten chce pozbyć się swojej wady (polegającej na konsumowaniu „junk food”), jego nowym nawykiem powinno stać się wykonywanie ćwiczeń i przestrzeganie prawidłowej diety – sprzyjającej unormowaniu wagi wyjściowej. Oczywiście WW zacznie na pewno zastanawiać się nad tym, co tak właściwie skłania go do ciągłego konsumowania posiłków, powodujących nagromadzenie się nadmiaru tłuszczu w jego organizmie.

Tym samym osobnik z naszego przykładu przejdzie automatycznie do kolejnego etapu, jakim jest likwidacja celu. O co tu chodzi? Przede wszystkim prócz namierzenia blokady, istotnym jest tutaj dojście do jej przyczyny. Tego można zaś dokonać poprzez sukcesywny ciąg pytań i odpowiedzi, który tworzy łańcuch. Drogą łańcuchową dochodzimy więc do głównego powodu naszego ograniczenia. I tym samym w wyniku dalszej pracy – łamiemy je.

Wróćmy do obranego wcześniej przykładu. Załóżmy, że WW zadaje sobie pytania w stylu: Dlaczego jem tłuste jedzenie? Czemu jem go aż tyle? Kiedy to się zaczęło? Z czym było to związane? Od czego wzięło się owo powiązanie? I tak dalej... Przez co dociera do praprzyczyny swojego problemu. Metodą łańcuchową odnajduje on główny powód praktykowanego przez siebie nawyku. Tym samym WW już na start osłabia swoje uwarunkowanie i zaczyna je likwidować. Co więc powinien on zrobić po odkryciu przyczyny swojego ograniczenia i naruszenia go? Na pewno musi je złamać w sposób konkretny. Jednak na tym nie może się zatrzymać, gdyż nieprawidłowo złamane ograniczenie, mogłoby do niego powrócić.

Zakładając, że WW odkrył uwarunkowanie, wie kto lub co stoi za nim i jak to się przedkłada na realia, mógłby stwierdzić – Aha już wiem! Nic więcej nie muszę z tym robić! Znam powód i jadę dalej! – co nie pomaga mu usunąć problemu. Wprost przeciwnie: Jeśli osobnik ten nie dysponuje silną wolą i wstrzemięźliwością, nadal będzie propagować swój wadliwy nawyk. Nic zatem nie ulegnie zmianie – bo w taki sposób nie złamał on uwarunkowania. Prawidłowym zachowaniem będzie zatem stwierdzenie – Mam problem! Muszę go usunąć, ale powstała luka powinna być czymś zapełniona! Nowym lepszym nawykiem, o!co rozumiemy jako uzupełnienie wyrwy powstałej po naruszeniu swojego ograniczenia. Praktyka o takim charakterze jest istotna, gdyż istnieje ryzyko nawrotu, w przypadku braku podjęcia odpowiednich środków. Wynika więc z tego, że łamanie to także zastępowanie ograniczenia nową formą praktyki/zachowania/tendencji – przez co osiągamy etapowo sukces na drodze do łatwiejszego i świadomego rozwoju siebie.

 

Kwestia numer trzy – metoda zamiany starego na nowe

(czyli jak zastąpić uwarunkowanie nową cechą)

 

Mając namierzoną blokadę, jej praprzyczynę i będąc świadomym potrzeby zastąpienia jej czymś lepszym, WW musi to w sobie zakodować. Rozumiemy to na bazie tego przykładu jako „metodę zamiany starego na nowe”, która gwarantuje sukcesywne złamanie problemu i uzupełnienie wyrwy tak, aby zakorzeniła się w nas nowa forma praktyki, będąca wspomagaczem – zamiast blokadą. Nasz przykładowy Warszawiak powinien więc stwierdzić:

- Mam problem z jedzeniem niewłaściwego jedzenia, który wziął się z XYZ, muszę się go pozbyć, więc czas zmienić dietę. Poprzez zmianę diety, nabiorę więcej zdrowia, lepszych nawyków żywieniowych i schudnę. Nie będę miał więc dalszej potrzeby zaspokajania głodu fast foodem.

I tak oto wygląda zamiana starego na nowe – co jest trzecim etapem na drodze do całkowitego zlikwidowania ograniczenia. Prócz akceptacji i zrozumienia istoty swego problemu, osobnik z przykładu wprowadza czynnik będący zmianą i finalnie zaczyna wcielać w życie myśl o nowym stanie rzeczy, jaki planuje w przyszłości wprowadzić do swojego życia. Najprawdopodobniej od tego momentu, nasz WW zakończy swój problem uznaniem, że „złamał ograniczenie” i nic już nie stoi na przeszkodzie do jego osobistego sukcesu w walce z kilogramami.

Przypomnijmy sobie zatem raz jeszcze schemat w dużym skrócie: Aby zlikwidować ograniczenie, wpierw powinniśmy zdać sobie z niego sprawę, następnie namierzyć jego drzewo rozwojowe w formie łańcucha prowadzącego do przyczyny, dla której nasz hamulec powstał. Dalej już tylko analizujemy ową przyczynę, dochodzimy do akceptacji problemu, ustalamy, jak rozwiązujemy problem i czym konkretnie ograniczenie chcemy zastąpić – i działamy. Tak właśnie łamie się ograniczenia, co przynosi nam szczęście i prowadzi każdego do osobistego sukcesu w walce z sobą – o bycie lepszą osobą dla siebie i innych.

 

Jak widać, w powyższym artykule kryje się prosta lekcja, skierowana do każdej osoby, niezależnie od tego, czy mowa tutaj o przeciętnym studencie, regularnie praktykującym ceremoniał magu, czy laiku szukającym przyczyny swoich licznych problemów. Każda osoba niezależnie od okoliczności, czasu i miejsca, w jakim się znajduje – może złamać swoje ograniczenia i zaprowadzić większy ład w życiu. Nie ma tutaj reguły, złotego wspomagacza lub rosyjskiej ruletki trzymanej gdzieś na ostatni moment. Pewni możecie być tego, że: Aby ograniczenie poszło w niepamięć, to wy musicie je zwalczyć. Wy musicie nad tym pracować. Wy – nikt inny. Albowiem do was należy władza nad własnym życiem i rozwojem – tak więc warto z tego przywileju korzystać. Tym oto akcentem zakończę powyższy wywód i dodam, że życzę wam powodzenia na nowej drodze do kształtowania siebie w ramach rozwoju duchowego.

 

Autorka: Kira Rückemann

Czytany 962 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 26 czerwiec 2018 16:50

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Polecamy

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.