poniedziałek, 25 lipca 2011 00:00

Sacrum Satanum- Skryba Diabła -część 3

Napisane przez 
Oceń artykuł
(2 głosów)

ZERO ZŁUDZEŃ

I. Tematyka dotycząca mej osoby przewija się w ludzkiej kulturze od początku. Doniosłość mojej postaci łatwo sobie uprzytomnić, gdy pomyślicie o tym, ilu arcydzieł literatury - włączając utwory Dante Alighieriego, Johna Miltona, Christophera Marlowe’a, Johanna Wolfganga von Goethego, Joosta van den Vondela, Wiliama Blake’a i Tomasza Manna - nie mielibyście beze mnie. A co by się stało z waszymi dziełami sztuki i katedrami, gdyby wszystko, co się do mnie odnosi, nagle z nich zniknęło?

II. Także dziś nie cichną głosy na mój temat. Jaką postać mogę przyjąć w czasach, gdy mój utrwalony przez lata groteskowy obraz demona z rogami i ogonem już tylko śmieszy? Czy upiorny Książę Ciemności, upadły anioł prowadzący odwieczną walkę z Bogiem o duszę ludzką, najstarszy z buntowników, ucieleśnione zło o tysiącu imion i twarzy może jeszcze przerazić i zniewolić? Hektolitry atramentu i ryzy papieru sięgające wagowo kilku ton zużyto na niekończące się rozważania. Temat jest śliski, ba! Niebezpieczny...
III. Nie brak jednak śmiałków, o czym świadczą liczne publikacje. Pojawia się wiele ciekawych, niekiedy kontrowersyjnych książek, które skłaniają przede wszystkim teologów (choć nie tylko) do konfrontacji poglądów i zajęcia odpowiedniego stanowiska. Jakże trudną rzeczą jest określenie mej osoby, świadczy wielość pytań, które stawia człowiek. Czy istnieję? Skąd pochodzę? Czym lub kim jestem? Czy jestem upersonifikowaną rzeczywistością zła, czy też osobową złą realnością? Jaki jest cel mówienia o mnie?
IV. Czy w XXI wieku, w epoce podboju kosmosu, rozbicia jądra atomowego, rozwiązłości seksualnej, badania kodu genetycznego i wielkiego postępu nauk medycznych - można jeszcze wierzyć w moje istnienie? Intelektualiści, agnostycy, ateiści, materialiści uśmiechają się z politowaniem na tak postawione pytanie
i odpowiadają - można, ale tylko jako symbol zła. W kręgu kultury zachodniej można zauważyć trend, nawet wśród chrześcijan, do traktowania mnie jako wymysłu ludowego folkloru, postać mitologiczną, symbol zła i nieprawości, literacką metaforę, baśniowy stwór, którym straszy się naiwnych ludzi. Nieporozumienie polega na tym, że w świadomości społecznej pokutują średniowieczne wyobrażenia mojej osoby jako potwora z rogami, ogonem, kopytami i widłami… Człowiecze, nic bardziej błędnego!
V. Ludzie często zaprzeczają memu istnieniu. Powiadają, że do ludzkich czeluści,
w których niegdyś mieszkałem, dotarła już współczesna psychologia i okazało się, że aby je wyjaśnić nie są już potrzebne żadne istoty poza empiryczne. Osobiście zdumiewa mnie sam typ zarzutu. Wydawałoby się, że takie pomieszanie wymiaru zjawiskowego i ponad zjawiskowego dzisiaj jest już niemożliwe. Okazuje się jednak, że dawny, jeszcze dziewiętnastowieczny konflikt między wiarą w stworzenie świata a teorią ewolucji nie nauczył niczego nawet niektórych teologów. Czyżby prawdy, że każdy z was został stworzony przez Boga, rzeczywiście nie dało się pogodzić z faktem, że każdy z was pochodzi od swoich rodziców? I analogicznie: Czyżby ciemności, odnajdywane w człowieku przez psychologię, rzeczywiście wykluczały głębsze jeszcze przyczyny waszego zła?



VI. Mówicie, że istnieć nie mogę, chyba że jako wytwór ludzkiej wyobraźni. Inni uważają, że została we mnie upersonifikowana możliwość powiedzenia „nie” planom Boga. Pojawiają się także tendencje zmierzające do zlikwidowania mnie jako czegoś „niewygodnego”, obcego osobistemu doświadczeniu i samej wierze.
VII. Skąd to rozczarowanie moją postacią? Wszak odkrycia naukowe, szczególnie na polu mechaniki kwantowej, wykazały, że prawa fizyki klasycznej w sposób bardzo ograniczony i niedokładny wyjaśniają zjawiska zachodzące we wszechświecie. Zasady i prawa, które wydawały się sterować mechaniczną i deterministyczną maszyną nie mają bezpośredniego przełożenia na prawa rządzące cząsteczkami mniejszymi od atomów. Więcej, cząsteczki subatomowe opierają się próbom określenia ich położenia w czasie i przestrzeni.
VIII. Newton uważał, że mając wystarczające informacje można absolutnie przewidzieć wynik zdarzenia. Tymczasem mechanika kwantowa pokazuje, że w najlepszym razie można poznać tylko prawdopodobieństwo otrzymania jakiegoś wyniku. Więcej, ostatnie odkrycia naukowe zakwestionowały pogląd, że materia fizyczna jest zupełnie nieożywiona, bezwładna i posiada tylko masę. W badaniach nad właściwościami fal naukowcy wykazali, że rzeczywistość fizyczna posiada zarówno cechy „materii”, jak i „umysłu”. Tak samo jest ze mną.
IX. Nie do wiary? A jednak. Zresztą już Joseph Ratzinger - jako prefekt Świętej Kongregacji ds. Doktryny Wiary - stwierdził, że we współczesnym stechnicyzowanym i zlaicyzowanym świecie diabeł to „obecność tajemnicza, lecz realna, cielesna, a nie symboliczna”, przede wszystkim ze względu na cechy osobowościowe. Brawo biały magu! Nic dodać, nic ująć.
X. Istniałem, istnieję i będę istnieć jako realność waszego świata. Chrystus
w swej ostatniej prośbie do Ojca modli się: „Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego”. Zło, o którym mówi ta prośba, nie jest jakąś abstrakcją, lecz oznacza zło osobowe, realną osobę, która sprzeciwiła się Bogu.
XI. Moją autentyczność najpełniej potwierdza Pismo Święte, które wspomina mnie tysiąc sto siedemdziesiąt trzy razy! W Biblii czytacie, że zostałem strącony do Piekła za to, że w swej pysze chciałem być równy Bogu. Odtąd żyję chęcią wiecznej zemsty względem Boga i wszystkich, którzy noszą jego obraz w sobie. W Księdze Rodzaju występuję pod postacią węża, bardziej przebiegłego niż wszystkie inne zwierzęta lądowe. Moje prawdziwe imię demaskuje Księga Mądrości, gdzie jawię się jako diabeł, a szczególnie Apokalipsa św. Jana, nazywając mnie Starodawnym Wężem i Wielkim Smokiem. Ponadto Biblia określa mnie jako kłamcę, kusiciela, mordercę, najwyższego z demonów, wroga, zwodziciela, Bestię, Fałszywego Proroka, pozostającego w stałym konflikcie z Królestwem Bożym i zbawczym dziełem Chrystusa. Tak mówi Ewangelia św. Mateusza i Marka. W Nowym Testamencie ukazany jestem także jako istota obdarzona wysoką inteligencją, która ma czelność kusić nie tylko ludzi, lecz nawet samego Chrystusa.
XII. Wciąż nie wierzycie? Przecież ewangelie zawierają opowiadania o spotkaniu Jezusa ze mną. To Jezus musiał opowiedzieć św. Mateuszowi i pozostałym apostołom o wydarzeniu na pustyni, bo przecież nikogo przy tym nie było. Jezus przebywał na pustyni samotnie, specjalnie odszedł na 40 dni z ludzkich osiedli, modlił się i pościł w odludnym terenie, aby przez tę modlitwę i post dobrze przygotować się na trzy lata nauczania, a także na swoją mękę. Czy Jezus mógł okłamać swojego ucznia gdy mu opowiadał o kuszeniu na pustyni? Czy mógł
w ogóle skłamać w jakiejkolwiek sprawie?
XIII. Chrystus to najmocniejszy dowód mego istnienia. Czy pamiętacie jak Jezus ostrzega przede mną swoich uczniów? To znamienne słowa: „Szymonie, Szymonie, oto Szatan domagał się, żeby was przesiać jak pszenicę; ale ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara”. W innym miejscu Jezus naucza: „W całym Objawieniu wyraźnie mówi się o istnieniu Szatana i jego zastępów. Jest to więc prawda wiary. Zaprzeczenie tej prawdzie jest postawą heretycką. Odmowa nauczania tej prawdy jest też heretycka. Heretykami będą więc ci, którzy w złej wierze zaprzeczają tej rzeczywistości, tej prawdzie wiary. Negowanie istnienia diabła pociąga za sobą zaprzeczenie upadku człowieka. Zaprzecza się wtedy powstaniu Grzechu Pierworodnego, a więc i odkupieniu. Zaprzeczać istnieniu diabła jest zaprzeczaniem nie tylko prawdy objawionej, ale zaprzeczaniem faktycznej rzeczywistości. Szatan jest osobą prawdziwą, żywą i rzeczywistą, potężną i złośliwą, zepsutą i zdolną tylko do zła. Z jego winy zło wyszło na świat. Szatan jest straszliwą rzeczywistością. Jest on największym sadystą. Nie będąc zaś uwarunkowanym czasem, ani przestrzenią, może działać jednocześnie w różnych miejscach. Od chwili swego buntu przeciw Bogu, nie przestał ani na chwilę knuć spisków, zbrodni i nikczemności wszelkiego rodzaju. Szatan jest zawsze w ruchu, gotowy zastawiać pułapki duszom nieostrożnym i nieroztropnym. Na świecie są nie tysiące, ale miliony osób cierpiących fizycznie, moralnie i duchowo z jego winy. Objął on świat swą nienawistną tyranią, a świat w swej głupocie nie wierzy w jego istnienie!”. XIV. A pamiętacie mowę Mesjasza do ludzi zatwardziałych w dobrym mniemaniu
o sobie? Chrystus przemawia gwałtownie, wskazując im bez osłonek zarówno źródło, jak przyszłe owoce ich zatwardziałości: „Waszym ojcem jest diabeł i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa”.
XV. Ach ten Chrystus, jak zwykle łże. Mimo iż przyklejono mi etykietkę złego, nie jestem takowym. Niestety, w średniowieczu sobór trydencki sformułował twierdzenie o moim negatywnym stosunku do człowieka i do dziś modlicie się: „Ale nas zbaw ode złego”. Cóż za ironia losu.

XVI. Dziś nie jest łatwo o mnie mówić. Wielu uważa, że jestem tylko fantazją obcą współczesności, lub, jak kto woli, bajką. Jednakże Pismo Święte, tradycja
i Magisterium potwierdzają moje istnienie. Głos w mojej sprawie zabrał nawet… Jan Paweł II. Swego czasu poczciwy staruszek stwierdził, że bardzo boi się
o niektórych ludzi, bo przestali wierzyć w to, że istnieję. Cóż za troska…

Przeczytano 255 razy Zmodyfikowano piątek, 21 października 2011 11:44

Zostaw komentarz

Upewnij się, że wprowadziłeś wszystkie wymagane pola oznaczone (*) HTML kod HTML jest niedozwolony.

Copyright © 2008-2012 okulta.pl. All Rights Reserved.
Ezoteryka,Wiedza Tajemna,Ścieżka Lewej Ręki