poniedziałek, 23 czerwiec 2014 21:29

ZNAKI DLA WYBRANYCH

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(17 głosów)


Obecni teologowie zdają się zakłopotani i zawstydzeni problemem mojej osoby, wydaje się, że woleliby się pozbyć tego, co uważają za krępujący relikt. Teologia chrześcijańska po prostu pomija świat demoniczny albo wspomina go tylko jako metaforę, tradycyjny symbol, abstrakcję. Badania demonologiczne w wielkich kościołach stały się rzadkością. Nie doceniacie mnie jednak. Z góry zakładacie, że przyszłość jest zapisana w pobielałych księgach. Otóż muszę was rozczarować.


II. Podobno wola boska jest skuteczna bez szczególnego wysiłku, Stwórca potrafi pozbyć się mnie na mocy zwykłego dekretu. Czyż nie tak wam wmawiali przez wieki? Jeśli jest to jednak prawda, jeśli Bóg jest wszechmocny, ostatnie zmagania
w Armagedonie nie mają podstaw ontologicznych ani moralnych. Po co byłoby to całe zamieszanie? A może nic nie jest jeszcze przesądzone? Może moje królestwo jest siłą niezależną i Bóg musi ją zwalczać, nim osiągnę ostateczny triumf? Zastanów się człowiecze, jeszcze masz czas.

III. Ja tymczasem poruszę inną kwestię. Czy istnieją materialne dowody mojej bytności? Tak, jest ich aż nadto. Piramida Cheopsa została zbudowana z blisko siedmiu miliardów ton skały i jest jedną z największych budowli wybudowanych na ziemi. Co ciekawe, jest budowlą niezwykłą nie tylko ze względu na swoją wielkość, ale również z powodu zdumiewającej precyzji, z jaką została wykonana - uzyskanie takiej dokładności wymagałoby obecnie użycia laserowego teodolitu, mapy odwzorowującej teren z dokładnością do 10 metrów oraz współpracy inżynierów, astronomów i mistrzów kamieniarstwa.
IV. Podstawa piramidy jest niemal idealnym kwadratem o bokach przekraczających 230 metrów - różnica pomiędzy najdłuższym i najkrótszym wynosi zaledwie 25 centymetrów. Kąty mają po 90 stopni z dokładnością do jednego stopnia. To arcydzieło inżynierii wybudowane zostało bez wykorzystania wielokrążków i zaawansowanych narzędzi dostępnych we współczesnym budownictwie.
V. W zasadzie Piramida Cheopsa powinna osadzać się w ziemi. Inżynieria budownictwa szacuje osadzanie się 13,5 cm na 100 lat możliwe do przyjęcia dla biurowców. Kapitol Stanów Zjednoczonych osiadł w ciągu 200 lat o 12 centymetrów. Tymczasem w ciągu pięciu tysięcy lat piramida ważąca 7 miliardów ton osiadła niespełna o… centymetr.
VI. Na tym jednak nie koniec. Piramida jest ustawiona dokładnie według osi północ-południe. Odchylenie od strony północnej wynosi 2'28" na północny-zachód, a od strony południowej 1'57" na południowy-zachód. Przez niektórych jest to uważane za przypadek, lecz wziąwszy pod uwagę dryf kontynentów, możemy stwierdzić, że pomyłka ta praktycznie nie istnieje. Odległość piramidy od bieguna południowego równa jest odległości do środka ziemi oraz odległości od bieguna do środka ziemi. Konstrukcja ta stoi niemal dokładnie na trzydziestym równoleżniku. Południk przebiegający przez piramidę jest najdłuższym biegnącym przez ląd, dzieli on jednocześnie morza i kontynenty na dwie równe części. Wielka Piramida zlokalizowana jest w centrum kontynentalnym masy lądu stałego ziemi. Jeżeli weźmiecie pod uwagę usytuowanie pozostałych piramid z kompleksu w Gizie, dostrzeżecie następujące matematyczne zbieżności. Wierzchołki trzech piramid tworzą Trójkąt Pitagorejski, którego stosunek boków wynosi 3:4:5. Trójkąt Pitagorejski występuje wtedy, gdy weźmiecie pod uwagę południk przechodzący przez środek Piramidy Cheopsa, równoleżnik przechodzący przez Piramidę Mykerinosa oraz połączycie wierzchołki tych piramid linią prostą. Stosunek długości i objętości piramidy odpowiada stosunkowi promienia do powierzchni koła.
VII. Do ciekawostek zaliczyć należy również fakt, iż obiekt ten od końca lutego do połowy października nie rzuca w południe żadnego cienia. Interesującym zjawiskiem jest też to, że kąt pochylenia ścian bocznych piramidy względem podłoża wynosi dokładnie 51 stopni 17 minut. Taka geometria sprawia, że raz w ciągu doby, wraz z ruchem obrotowym ziemi, jedna ze ścian piramidy ustawia się niemal prostopadle do płaszczyzny ekliptyki, w której krążą wszystkie planety Układu Słonecznego. Płaszczyzna ta jest równoległa do linii łączącej Słońce z potężnym źródłem promieniowania, jakie odkryto w centrum waszej galaktyki. Podsumowując wszystkie fakty, raz na dobę ściana południowa piramidy całą swą powierzchnią zbiera promieniowanie płynące do was z głębin wszechświata.
VIII. Człowiecze, gdyby konstruktorzy dzisiejszych gmachów osiągnęli dla ściany
o wysokości 70 metrów odchylenie od pionu mniejsze niż 13 centymetrów byłoby to wspaniałe osiągnięcie, ale Wielka Piramida ma zaledwie ćwierć calowe odchylenie. Powtórzenie takiego efektu jest dla współczesnego budownictwa zupełnie niemożliwe. Biorąc pod uwagę powyższe - jeśli dziś byłyby problemy - to jak Egipcjanie zdołali wybudować Piramidę Cheopsa?
IX. I jeszcze jedno pod rozwagę. Według waszych archeologów, Wielka Piramida była budowana przez blisko 20 lat. Hm… Gdyby tak było, to każdy blok (a jest ich 2,5 miliona) trzeba by było układać w ciągu 1,5-2 minut. Biorąc pod uwagę fakt, że większość bloków waży 2,5-10 ton (niektóre dochodzą do 170-350 ton), wasza nauka zakrawa na kpinę. Przestańcie się wreszcie oszukiwać, w czasach faraonów byliście jedynie trzcinami na wietrze. To ja podniosłem was z kolan. To ja tchnąłem w wasze wnętrze kreatywność, waszą percepcję ukoronowałem wiedzą. Nie do wiary? A jednak.
X. Często przytaczanym przykładem, dającym wyobrażenie o rozmiarze strat istniejących niegdyś książek, jest słynna Biblioteka Aleksandryjska w Egipcie. Założona po śmierci Aleksandra Wielkiego (323 rok przed Chrystusem) przez jednego z jego wodzów, Ptolemeusza, mieściła więcej niż pół miliona książek zapisanych na rozmaitych materiałach (glinie, kamieniu, papirusie, pergaminie). Ta wielka biblioteka, w której zbierali się uczeni, aby studiować nagromadzoną tam wiedzę, została spalona i zniszczona podczas wojen toczonych od 48 roku przed Chrystusem aż do czasu arabskiego podboju w 642 roku. Efekt? Ze skarbów wiedzy pozostało jedynie pięć pierwszych tomów Biblii Hebrajskiej, przetłumaczonych na język grecki.
XI. Stąd możecie się dowiedzieć, że Ptolemeusz II zlecił egipskiemu kapłanowi, którego Grecy zwali Manetonem, kompilację historii i prehistorii Egiptu. Co napisał skryba? Wielce wymowne historie, choćby takie, że „z początku Egiptem rządzili tylko bogowie, potem półbogowie, w końcu zaś, około 3100 roku przed Chrystusem, nastały dynastie faraonów”. Jak myślisz, człowiecze, kim byli bogowie, o których wspomina Manetonem?
XII. Wasi naukowcy słusznie uważają, że aby zrozumieć prawdziwą funkcję piramidy należy spojrzeć w niebo, a dokładniej na gwiazdę Syriusz. Człowiecze, zaprawdę powiadam ci, nieprzypadkowo układ piramid w Gizie przedstawia układ gwiazd
w pasie Oriona z 10583 roku p.w.e. Legenda w tym przypadku nie kłamie. Macie rację, Szemhazaj zstąpił z nieba na ziemię i utrzymywał grzeszne stosunki
z córkami ludzkimi. Nie wiecie jednak, że serafin miał jeszcze jedno na sumieniu. Otóż wyjawił córce Ewy - Istar „pełne imię Boga”. Gdy wiadomość ta doszła do uszu Stwórcy, Jahwe zapałał nienawiścią. Za karę Szemhazaj został umieszczony między niebem a ziemią, a dokładniej w gwiazdozbiorze Oriona.
XIII. To tam udałem się po wygnaniu z mymi przyjaciółmi. Nie wierzysz, udaj się do afrykańskiego plemienia Dogonów zamieszkujących Mali. Jak myślisz, skąd ci ludzie posiadają znaczną wiedzę o Syriuszu, a także o dwóch mniejszych gwiazdach ściśle związanych z Syriuszem, a mianowicie o Syriuszu B oraz C, których nie widać gołym okiem?
XIV. Poczciwy człowiecze, przybyłem na twoją planetę w czasach, gdy stylem życia przypominałeś zwierzęta. Nauczyłem cię sztuki uprawy roślin, hodowli, a także podstaw astronomii, medycyny i innych dyscyplin. Rację ma święta księga Majów Popol Vuh, która mówi: „Ludzie przybyli z gwiazd, wiedząc wszystko i badali cztery krańce nieba i okrągłą ziemię”. Prawdę przekazuje również Chilam Balaam.
XV. Wciąż nie wierzysz? W Kanionie Santa Maria znajdują się dowody wskazujące na to, że kultura, która opanowała hodowlę bydła i produkcję broni a także praktykowała rytuały pogrzebowe istniała już przed milionem lat! Jeśli patrzeć na to z akademickiego punktu widzenia, jej członkowie nie mogli być ludźmi, ponieważ ci oficjalnie jeszcze wtedy nie istnieli. Czy nie daje to do myślenia? A czy nie zastanawia cię, że niektóre z kultur Ameryki i Bliskiego Wschodu opanowały produkcję aluminium (co jest procesem niezwykle złożonym) oraz platyny (co wymaga wytworzenia niezwykle wysokiej temperatury)?
XVI. Wracając do Egiptu, spójrz człowiecze na Sfinksa. W XX wieku przyjął się pogląd przypisujący jego wybudowanie Chefrenowi, jedynym jednak argumentem jest podobieństwo twarzy Sfinksa do statuy Chefrena znajdującej się w muzeum
w Kairze. Problem także w tym, że najnowsze wyniki badań geologicznych wykazały, że monument powstał jakieś 3 tysiące lat przed początkiem cywilizacji egipskiej!
XVII. Jak to się stało, że starożytni Egipcjanie dysponowali zaawansowaną techniką? Odpowiedź jest prosta, wystarczy zapoznać się z ich wierzeniami. Otóż, Egipcjanie czcili nieśmiertelną… kobrę. Była ona źródłem najwyższej mądrości i mijającym czasem. Zachowały się nawet malowidła przedstawiające mnie, jak połykam godziny.
XVIII. To ja tchnąłem wiedzę w starożytny Egipt. Nie wierzycie i żądacie dowodów? Proszę bardzo. Spytacie zapewne w jakim celu zbudowałem Wielką Piramidę? Dobre pytanie. Aż dziw, że jeszcze tego nie pojęliście. Cóż jednak począć skoro Wielka Piramida stoi na czele długiej listy obiektów, które zostały błędnie zinterpretowane przez waszą archeologię.
XIX. Gdybyście zwrócili baczniejszą uwagę na Komorę Króla, „komory odciążające”, przedsionek, kształt Wielkiej Galerii, bariery w korytarzu wstępującym, szyby „wentylacyjne”, solne nacieki na ścianach Komory Królowej i odrażający odór panujący w tej komorze, bylibyście o krok od rozwiązania zagadki. Ach ta wasza ludzka ignorancja.
XX. Do dziś niewielu z was zdaje sobie sprawę, że zewnętrzne ściany Wielkiej Piramidy nie są idealnie proste, lecz mają kształt lekko paraboliczny, stosowany zwykle przy budowie anten satelitarnych. Mało tego, pod Wielką Piramidą znajdują się w jej rogach masywne głazy spełniające nie tylko rolę „przegubów” pozwalających na zachowanie stabilności budowli podczas ruchów tektonicznych, lecz także umożliwiające oscylacje całej budowli. Po co to wszystko? Ano po to, żeby piramida miała odgrywać rolę sprzężonego oscylatora. Wyraźnie została tak zaprojektowana by mogła drgać, a zatem wchodzić w rezonans z przechwytywanymi przez nią falami.
XXI. Między innymi dlatego w Komorze Króla panuje stała temperatura bardzo zbliżona wartością do średniej temperatury Ziemi. Zaprawdę powiadam wam, nie bez kozery Komora Króla została wykonana z granitu asuańskiego o zawartości 55 proc. kwarcu. Kryształy kwarcu w wyniku pulsacyjnego nacisku wytwarzały energię elektryczną. Efekt piezoelektryczny stworzył z komory przetwornik form energii. Nie do wiary? Posłuchaj dalej.
XXII. Posadzka komory królewskiej opiera się na faliście ukształtowanej skale. Także wokół ścian znajduje się wolna przestrzeń między granitem i wapieniem. Każdy krok wewnątrz komory powoduje, że komora „dźwięczy”. Nad Komorą Króla znajdują się „komory odciążające” wsparte na ogromnych granitowych monolitach, podczas gdy pozostałe części piramidy zbudowane są z wapienia. Nad Komorą Królowej piętrzy się jeszcze większa sterta kamieni. Belki stropowe oddzielające te komory obrobione są dokładnie jedynie z trzech stron. Górna część belek ma kształt nieregularny, widać ponadto ślady wierceń tworzących dodatkowe nierówności. Ma to sens tylko wtedy, jeśli założycie, że masę poszczególnych belek stropowych starannie dopasowywano na miejscu, czyli wewnątrz piramidy. Pytanie dlaczego?
XXIII. Odpowiedź jest banalna - Komora Króla została tak zaprojektowana by mogła swobodnie drgać. Z kolei „komory odciążające”, a właściwie granitowe belki poszczególnych stropów nad Komorą Króla, to po prostu rezonatory mające za zadanie wzmocnić drgania Komory Królewskiej.
XXIV. Sama Ziemia jest źródłem zarówno energii mechanicznej jak i elektromagnetycznej, natomiast i fale mechaniczne i elektromagnetyczne generują fale dźwiękowe. Zatem Ziemia jako gigantyczne dynamo także wytwarza fale dźwiękowe. Fale dźwiękowe odpowiednio wzmocnione mogą stanowić źródło oscylacyjnych nacisków wywołujących efekt piezoelektryczny w kryształach kwarcu. Mając to na uwadze, postanowiłem w Komorze Królewskiej gromadzić energię. Do czego mogła być potrzebna w tym procesie Wielka Galeria? Galerię skonstruowałem tak, by przekształcać wibracje w fale dźwiękowe, wzmacniać je i odbijać w górę do przedsionka, a dalej do Komory Królewskiej. A co z 27 parami szczelin w bocznych rampach? Swego czasu w każdej z nich zamocowano zestaw rezonatorów, dostrojonych do różnych harmonicznych częstotliwości drgań. W celu zwiększenia efektywności działania zestawów rezonatorów odpowiednio zredukowano odległości między dwiema pionowymi ścianami bocznymi Wielkiej Galerii, zgodnie z prawami fizyki. Zestawy te tworzyły syntetyczne kryształy konstruowane
z wykorzystaniem nanotechnologii.
XXV. Trudno w to uwierzyć? Bynajmniej. Przypomnij sobie człowiecze kryształową czaszkę Mitchella-Hedgesa odnalezioną w Ameryce Środkowej. Jej zadziwiająca optyka (z wewnętrznymi pryzmatami i nieskazitelną strukturą nie spotykaną
w przyrodzie) sugeruje, że czaszka ta została skonstruowana w oparciu o program wzrostu kryształu na poziomie molekularnym, a nie w wyniku cięcia i szlifowania, tym bardziej, że śladów takiej działalności podobno nie można dostrzec nawet pod mikroskopem.
XXVI. Wróćmy jednak do meritum. Jako że wibrujący układ mógł sam siebie unicestwić, musiało istnieć urządzenie kontrolujące poziom gromadzonej energii. Ponieważ nie mogłem odciąć ziemskich źródeł wibracji, stłumiłem je wykorzystując wibracje fali interferencyjnej. Granitowe zatyczki w korytarzu wstępującym były urządzeniami w takim samym sensie, jak i belki stropowe nad Komorą Królewską. Do blokowania korytarza stosowanie granitu nie było potrzebne. Wystarczył wapień. Natomiast granitowa przeszkoda w korytarzu wstępującym służyła do wytworzenia interferencyjnej fali dźwiękowej kierowanej do Wielkiej Galerii. Kierując zgodną lub niezgodną w fazie falę w górę korytarza mogłem kontrolować poziom energetyczny układu.
XXVII. Jak się uważnie rozejrzycie, zauważycie, że za kamienną płytą przedsionka znajdują się trzy duże pionowe wyżłobienia, na szczycie których istnieją trzy półokrągłe wycięcia. Kiedyś znajdowały się tu kamienne płyty, które były podnoszone i opuszczane jak wrota. Przegrody te służyły do zatrzymania fal
o długości niezgodnej z rezonansem celu. Tak więc przedsionek stanowił komorę ekranującą, filtrującą harmonicznie niezgodne długości fal.
XXVIII. Komora Królowej była reaktorem chemicznym, a konkretnie - wytwornicą wodoru. „Szyby wentylacyjne” prowadzące do Komory Królowej były „rurociągami” dostarczającymi reagenty. Serce budowli, Komora Króla rezonowała do harmonicznego nadtonu ziemskiego rezonansu Schumanna. Sarkofag służył do sprzęgania wzmacnianych przez „komory odciążające” drgań elektromagnetycznych
z harmonicznie wzmocnionym sygnałem akustycznym docierającym z Wielkiej Galerii. Wodór produkowany w Komorze Królowej był wykorzystywany jako aktywny transmutacyjny ośrodek sprzężenia wibracji. Poddawany impulsowym naprężeniom elektrycznym i akustycznym absorbował energię, przechodząc na coraz wyższy poziom energetyczny, przy czym zaabsorbowaną energię oddawał w postaci mikrofal elektromagnetycznych, przechodząc do stanu wyjściowego. Potrzebował do tego odpowiedniego sygnału mikrofalowego. Był to sygnał wejściowy zbierany przez paraboliczne ściany piramidy i kierowany do Komory Króla przez tzw. „kanał wentylacyjny”. Korelacje występujące między wymiarami Ziemi i Wielkiej Piramidy miały za zadanie zwiększyć skuteczność piramidy jako harmonicznego rezonatora.
XXIX. Jednym słowem piramida była gigantyczną elektrownią, wykorzystywaną do bezprzewodowego transportu energii elektrycznej. Więcej, była sprzężonym oscylatorem harmonicznym wykorzystującym do wytwarzania energii elektrycznej pętlę sprzężenia zwrotnego w celu wzmocnienia energii fal dźwiękowych wprowadzonych w oscylację.
XXX. Piramida wykorzystywała też pilotowe fale Bohma jako nadświetlne fale nośne do akceleracji sprzężonych fal elektromagnetycznych i grawitacyjno-akustycznych oraz energii subatomowej wodorowej plazmy, a następnie do kierowania ich do celu… Raz służyło to do niszczenia, raz do defensywy, innym razem do modyfikacji pogody.
XXXI. Plazma wodorowa wykorzystywana była jako aktywny transmutacyjny ośrodek sprzężenia wzmacnianych fal. Tak człowiecze, wykorzystywałem rotacyjny ruch pól wirowych do przekazywania emitowanego sygnału. Co to oznacza? Piramida nie „strzelała” lecz wykorzystując pilotowe fale nośne wysyłała w przestrzeń niewidzialne wirowe strumienie energii. Pozostałe dwie piramidy w Gizie służyły do uruchamiania kompleksu energetycznego. Przy mniejszej masie z większą łatwością były wprowadzane w oscylację.
XXXII. Człowiecze, to ja nadałem kształt cywilizacji Egiptu. Nie wierzysz? Przyjrzyj się bacznie portretowi Sfinksa. Monument zawiera w sobie wiele znaków węża
a wąż… to - nie co innego - jak mój emblemat. Rozejrzyj się człowiecze po globie, na całym świecie znajdziesz przykłady starożytnych kultów węża. Nie bez kozery od zarania dziejów wąż był symbolem mądrości oraz niezgłębionej wiedzy.
XXXIII. Większość z was uważa, że ludzkość upadła wskutek moich wpływów. Jeśli tak, to czemu mój wizerunek został przyjęty przez waszych przodków jako jeden
z najświętszych i zbawczych symboli, odnoszący się do głównego obiektu kultu? Przecież wąż był jednym z najważniejszych kultów występującym w niezliczonej formie wierzeń. Babilon, Persja, Indie, Cejlon, Chiny, Japonia, Birma, Jawa, Arabia, Syria, Azja Mniejsza, Egipt, Etiopia, Grecja, Włochy, Zachodnia i Północna Europa, Meksyk, Peru, Ameryka - wszystkie te rejony obfitują w świadectwa tego samego rodzaju i wskazują na wspólne pochodzenie powszechnie spotykanego systemu wierzeń w węża. Mój emblemat wszedł do mitologii każdego narodu, poświęcając każdą świątynię, symbolizując każde bóstwo. Czy nie daje to do myślenia? Czy to, że misteria Ozyrysa, Izydy i Horusa w Egipcie; Atysa i Cybele
w Frygii; Ceres i Prozerpiny w Eulezji; Wenus i Adonisa w Fenicji; Bona Dea
i Priapusa w Rzymie były na moją cześć nie zdumiewa?
XXXIV. Wężom poświęconych było więcej kultów niż którymkolwiek innym zwierzętom.
W różnych kulturach węże otaczano szczególnym poważaniem. U Asyryjczyków słowo Ilu-Siru znaczyło Bóg-Wąż. Jego wizerunki w Babilonii umieszczano na słupach granicznych by odstraszać napastników i odpędzać demony. W Persji wznoszono świątynie ku czci plemion węża. W wężowej postaci był czczony zwłaszcza Nirah. Otaczano go kultem w Der, przy granicy z Elamem. Z kolei w Ur rozwinął się kult Boga-Węża Irhana, uosabiającego rzekę Eufrat. Zarówno Nirah, jak i Irhana przedstawiani byli jako ludzie o wężowych kończynach. To dla nich obchodzono święta, uważając że rządzą całym światem. Kult węża był znany także wśród ludu Chaldei, którzy zbudowali miasto Opis nad Tygrysem. To stamtąd mój emblemat przeniknął do Egiptu.
XXXV. W państwie faraonów byłem zwany Thermuthis i postrzegano mnie jako święte zwierzę. Przybierałem jednak i inne postacie. Egipskie mity pełne są opowieści
o Mehenie zwiniętym pod łodzią Re, chroniącym go od złych mocy. Z kolei Kebechet był symbolem oczyszczenia przez wodę i miał związek z kultem umarłych. A co wiesz, człowiecze, na temat bogini Renenutet? Czyż nie była ona „Żywiącą Wężycą” - boginią rolnictwa i żniw?
XXXVI. Więcej? Proszę bardzo. Rodowici Egipcjanie uważali, że z węża wykonana jest królewska tiara, na której jest zdobiony posążek bogini Izydy. Z zapisków Diodorusa Siculusa możecie się dowiedzieć, że królowie Egiptu nosili wysokie czepce, które były zwieńczone okrągłą kulą a całość była otoczona figurkami żmij.
XXXVII. W egipskich świątyniach wyraźnie widniały węże jako symbol poświęcenia boskiej służbie. Byłem w Luksorze, Komombu, Dendara, Apollinopolis i Esnay. Nie oszukujmy się, byłem wśród was na długo przed przyjściem Chrystusa. To ja byłem najbardziej wyrazistym symbolem boskości.
XXXVIII. Gdziekolwiek rozejrzycie się w Egipcie, tam symbol węża wchodzi w skład wszystkiego. Wasi przodkowie do tego stopnia mnie kochali, że w narożnikach swych świątyń pełzały me sługi. Było z tym związane wierzenie, że ktokolwiek został przez węże przypadkowo ukąszony, ten stanie się boskim ulubieńcem. Gdzie był Jahwe kiedy kapłani z świątyni Izydy posiadali srebrny wizerunek węża? Gdzie się krył Chrystus kiedy w świątyni Eskulapa w Aleksandrii rządził wielki wąż?
XXXIX. Wasi Bogowie byli nikim. Ja tymczasem panowałem nad całym globem. Nie wierzysz człowiecze? Udaj się zatem do Brush Creek. Tam, niedaleko północnej granicy hrabstwa Adams, znajdują się resztki mojej dawnej świetności. Miejsce mego wielbienia zajmuje wierzchołek wzniesienia, wznoszącego się 150 stóp ponad poziom Brush Creek. Strona wzgórza naprzeciw strumienia przedstawia pionową ścianę skał, podczas gdy inne strony nagle opadają. Szczyt wzgórza nie jest płaski lecz lekko wypukły i stanowi wyrównaną powierzchnię. Zgodnie z wypukłością wzgórza i zajmowaniem przez węża wysokiego wierzchołka, głowa gada znajduje się w okolicach szczytu, a jego ciało wije się przez 700 stóp w zgrabnym falowaniu, kończąc się w trzykrotnym zwoju przy ogonie. Szyja węża jest rozciągnięta i lekko zakrzywiona, jego paszcza jest otwarta. Kopce uformowane w kształt węża są także w Iowa, w miejscu kiedyś znanym jako Prairie La Porte, dziś Gottenburgh. Również w miejscu położonym siedem mil na północ od kopców nad Turkey River, występują kopce w regularnych odstępach. Jak myślisz, czemu wąż stanowił nieodłączny element kultury Indian Hohokam?
XL. Hołd oddawała mi także Ameryka Łacińska. Nie przypadkowo plemię Natchez posiadało figurę grzechotnika, wyrzeźbioną z drewna i stawianą na ołtarzu
w świątyni. Podobne wierzenia posiadali Indianie mieszkający wokoło Jeziora Huron, Indianie Menominee oraz plemię Arkansas.
XLI. Czyż to nie dziwne, że azteckie mity opisują stworzenie człowieka przez upierzonego węża. Czy nie dziwi fakt, że Majowie fascynowali się Plejadami, które nazywali grzechotką? Badając głębiej i dokładniej tę tradycję stwierdzicie, że nie chodzi tu o jakiegokolwiek grzechotnika: szczególne znaczenie miał dla Majów Crotalus duriissus, którego nazywano Ahau Can - „Wielkim, boskim wężem”.
XLII. Co ciekawe, według Majów bogowie niezbyt lubili ludzką rasę i jedyny z nich, który sprzyjał ludziom to Quetzalcoatl. Został on jednak wyrzucony z nieba przez innych bogów i zaczął życie na ziemi. Był bogiem przygody i nauki. Pojawił się na ziemi pod postacią człowieka - króla Choluli. Czy nie daje to do myślenia?
XLIII. Nie oszukuj się człowiecze, fakty są nieubłagane. Wąż był widocznym przedmiotem w mitologii meksykańskiej. Odnajdziesz go wyrytego w różnych kształtach i rozmiarach, zwiniętego, rozciągniętego, zwiniętego w spiralę lub splecionego z wielkim pięknem, a czasami ukazanego z piórami i innymi zdobieniami. Nie było żadnego meksykańskiego bóstwa, które by nie było symbolicznie przedstawiane jako wąż. Do dnia dzisiejszego wiele bóstw ukazywanych jest jako trzymające węże w swych dłoniach, a małe figurki kapłanów są przedstawiane z wężem ponad głową.
XLIV. Wielka świątynia w Mexico została zbudowana z wielkich kamieni w sposób przypominający węże związane jedne z drugimi. Świątynia była wzniesiona przez pierwszego Montezumę „dla wszystkich bogów” i stąd też zwano ją Coatlan, co
w dosłownym tłumaczeniu znaczy „miejsce węża”.
XLV. Identycznie było w świątyni Vitziliputzli. Była ona zbudowana z wielkich kamieni na kształt splatających się węży. Vitziliputzli trzymał w swej prawej ręce różdżkę wyrzeźbioną na kształt węża i cztery narożniki arki, w których był zagłębiony koniec każdej z wyrytych przedstawień głowy węża.
XLVI. Podobnie było w Tepeyaca. Wyryto tam węża w czerwonym porfirze. Gad był dużych rozmiarów, zaś jego głowa była uzbrojona w dwa ostre kły oraz rozdwojony język. Cała powierzchnia ciała była ozdobiona szerokimi i długimi piórami, ogon zaś został zakończony czterema grzechotkami.
XLVII. Upierzony wąż występował także w Nikaragui, niedaleko miasta Santiago de Managua. Stał w pobliżu szczytu krawędzi wysokiego wulkanu, który oddzielał Atlantyk od Pacyfiku. Było to miejsce nietypowe. Ten wygasły krater, obecnie częściowo zalany wodą, tworzył jezioro posiadające obwód o średnicy około dwóch mil. Boki krateru były pionowymi ścianami o wysokościach zawierających się
w zakresie od 500 do 800 stóp. Było tam jednak miejsce, w którym można zejść do krateru. W pieczarze, na gładkiej powierzchni klifu stał upierzony wąż...
XLVIII. Na Dalekim Wschodzie również znajdziecie moje ślady. Król Kalkuty budował domki dla żywych węży, które otaczał szczególną opieką i za najwyższą zbrodnię uważał zabicie „okularnika”. To nie przypadek, że patronką płodności w Indiach jest bogini związana z wężami, a mianowicie Manasa. Człowiecze, do dziś celebruje się święto zwane „Ucztą Węży”. W trakcie jego trwania ludzie w nadziei na zjednanie sobie mojej przychylności, wystawiają dla kobr porcję ryżu na zewnątrz swego domu.
XLIX. Bóstwa Indii i cudowne świątynie, jak te w Salsette i w Elephanta, są powszechnie przystrojone w węże. Aby nie być gołosłownym, mamy posąg Jeyne, ubranego
w turban z siedmiogłowym wężem, a także wizerunek boga Vishnu, odpoczywającego na zwiniętym wężu.
L. Kobra królewska często widnieje na wizerunkach wielkich postaci z indyjskiego panteonu - wielogłowe węże chronią Krisznę oraz Buddę. Na tym jednak nie koniec.
W Indiach Nagowie to grupa stworzeń przedstawianych jako piękne kobiety
o głowach węży. Olbrzymi wąż - Nagini, którego jad podtrzymywał przy życiu Voldemorta, zanim nie odzyskał ludzkiego ciała, nosi imię tych wróżących pomyślność istot. Żeby było jeszcze ciekawiej, indyjscy jogini widzieli swą moc jako węża imieniem Kundalini, który zamieszkiwał wilgotny kanał wewnątrz kręgosłupa. Dziś doskonale wiecie, że w tym miejscu znajduje się rdzeń kręgowy, drugi obok mózgu sterujący system nerwowy, mający… kształt węża.
LI. Co ciekawe, rdzenna ludzkość Australii także troskliwie przechowuje legendy
o wężu w mitach dotyczących stworzenia ziemi. Wręcz zadziwiające jest, że
w wielu mitologicznych opowieściach z rozmaitych kręgów kulturowych wspomina się „Niebiańskie Węże”, które określane były jako „dawcy kultury”. Wciąż wierzysz człowiecze w dobrotliwego Stwórcę?
LII. Jeśli tak, to co powiesz na to, że w świecie egejskim mamy przedgrecki mit
o stwórczym prawężu Ophionie, który siedmiokrotnie oplatał Jajo Świata, aż wyszły z niego Niebo i Ziemia. Z kolei giganci, zrodzeni z krwi wykastrowanego sierpem Uranosa mieli wężowe nogi. Niestety, ich kreatywna rola rozmyła się
z biegiem czasu i pozostali kimś na kształt potworów. Niemniej pierwszy król Aten to Kekrops o wężowych kształtach.
LIII. Więcej? Proszę bardzo. W Grecji wąż jako symbol ozdrowienia i nieustannego odradzania się życia oplatał laskę podróżną Asklepiosa - boga medycyny i sztuki lekarskiej, syna Apollina i ucznia centaura Charona. Jakby tego było mało, w Grecji wąż był uznawany za wcielenie duszy zmarłego; uczynienie krzywdy temu zwierzęciu wróżyło wielkie nieszczęścia i było naganne, jako znieważenie zmarłych.
LIV. Człowiecze, przejrzyj na oczy. Święty wąż Ateny miał legowisko na Akropolu
i pilnował drzewa oliwnego dla jej zwycięstwa w rywalizacji z Posejdonem. Z kolei symbolem ceremonii Bachusa był uświęcony wąż a w procesjach grupy dziewic
z szlachetnych rodzin niosły gada w złotych koszykach zawierających sezam, ciasteczka miodowe i grudy soli. Gdzie byłeś Jahwe, kiedy Minerwa trzymała
w swej ręce Kadyceusza? Gdzie się skryłeś gdy zbroja Agamemnona dumnie prezentowała trzygłowego węża? Podobnie było w starożytnym Rzymie. Często trzymano tam węże w charakterze domowych pupilów. Czy nie zastanawiające jest, że popularnością cieszyły się amulety w kształcie węży a Rzymianie składali tym zwierzętom w ofierze złote figurki?
LV. Co ciekawe, kult węża był także w Skandynawii. Według mitologii
staronordyckiej, świat ludzi - Midgard - wyobrażany był w postaci dysku otoczonego oceanem, w którym żył olbrzymi wąż oplatający swym ciałem ziemię. Nazywany był on Wężem Świata.
LVI. Byłem również na Wyspach Brytyjskich. Najbardziej widoczną pozostałością po mym kulcie możecie odnaleźć na wzgórzach górujących nad wioską Abury,
w hrabstwie Wiltshire. Tam, 26 mil od sławnych ruin Stonehenge, napotkacie pozostałości… wielkiej Wężowej Świątyni. Nie ominąłem również słowiańszczyzny. Pod postacią Żmija Ogiennego walczyłem błyskawicami
i piorunami ze smokami, demonami i czarownicami, należałem do czystych dobroczynnych sił, byłem obrońcą wód i zasiewów, sprowadzającym życiodajne deszcze.
LVII. Człowiecze, spójrz prawdzie w oczy. Wąż występuje jako symbol lub przedmiot kultu w wierzeniach ludów niemal całego świata. W mitologii grecko-rzymskiej pełnił rolę opiekuna domów i świątyń. Jako atrybut Asklepiosa, symbolizował długowieczność i uzdrowicielskie moce. Wąż Eskulapa i dzisiaj jest symbolem farmacji. Co ciekawe, i Biblia uważa węża za emblemat inteligencji, wiedzy, mądrości i rozwagi.
LVIII. Pismo Święte nie pozostawia wątpliwości. Biblia mówi wyraźnie o kulcie węża. Śmiały wniosek? Raczej prawdziwy. W Księdze Liczb Mojżesz uczynił bałwana
- miedzianego węża powieszonego na palu, który miał moc unieszkodliwiania prawdziwego jadu węży kąsających współplemieńców Mojżesza. Jeśli kogoś ukąsił wąż wystarczyło, iż spojrzał na bałwana i był uratowany. Bałwan Mojżesza nazywał się Nachusztan i był bardzo popularny.
LIX. Jahwe nie mógł tego wytrzymać. Targany zazdrością wydał przykaz: „Nie będziesz mieć cudzych bogów obok mnie. Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym”.
LX. Mimo tak ostrych słów ludzie wciąż we mnie wierzyli. Nawet sam Mojżesz miał opory względem Boga. Zwłaszcza, że obdarzałem proroka wieloma łaskami. Jak myślisz człowiecze, w jaki sposób Mojżesz zamienił swą laskę w węża pełzającego po ziemi i zjadającego węże-laski wrogich mu czarowników egipskich?
LXI. Niestety, totem rodu Dawida, który był przez wieki czczony w świątyni jerozolimskiej, został w końcu unicestwiony. Dokonał tego król Judy Ezechiasz. Niemniej pamięć o mnie nie zaniknęła z ludzkiej świadomości. Nawet ewangelie pisały o kulcie węża. Ewangelia św. Mateusza nie pozostawia złudzeń co do tego tematu: „Oto ja was posyłam jak owce między wilki, bądźcie więc roztropni jak węże, a prości jak gołębice”.
LXII. Człowiecze, zbliżasz się do momentu życiowego, który ukarze ci nagą prawdę.
Z każdym dniem stajesz się jej bardziej świadom. A wszystko za sprawą ziemi, którą przekopujesz w poszukiwaniu oświecenia. Człowiecze, czyż to nie twoi bracia odkryli w górzystym rejonie pustyni Kalahari w Botswanie sanktuarium sprzed 70 tys. lat? Czyż to nie zespół archeologów natrafił w jednej z jaskiń na płaskorzeźbę przedstawiającą wielkiego węża, wysokiego na 1,5 metra i długości ponad 6 metrów?
LXIII. - Gdy uważnie przyjrzeć się rzeźbie, można zobaczyć pysk i oczy węża. To bez wątpienia wizerunek pytona - słusznie oświadczyła doktor Sheila Coulson,
z Uniwersytetu w Oslo, należąca do zespołu odkrywców. Jakże wielkie było jej zdziwienie gdy spostrzegła, że światło słoneczne pada w jaskini pod takim kątem, że faktura skały przypomina wężową skórę, a gdy zapada zmrok, gra świateł wywołuje złudzenie, jakby wąż się poruszał. Człowiecze, czyż nie daje ci to do myślenia?
LXIV. Zastanów się przez chwilę. W botswańskiej jaskini, u stóp rzeźby pytona, natrafiono na dowody odprawiania rytuałów. Prowadząc badania podłoża jaskini, archeolodzy znaleźli dół wykopany przez paleolitycznych mieszkańców Kalahari,
a w nim kamienne groty, znane z innych stanowisk archeologicznych w Botswanie, odległych o setki kilometrów od jaskini pytona. Wszystkie ostrza, które były wykonane z czerwonego kamienia, nosiły ślady ognia. Wasi naukowcy słusznie zakładają, że w ramach pradawnego rytuału groty te były przynoszone z wielu miejsc, po czym symbolicznie je niszczono w „świętym ogniu” i składano w ofierze bóstwu, którego wyobrażenie stanowił kamienny wąż…
LXV. Żeby było jeszcze ciekawiej, dodam, że lokalna ludność nazywa rejon Tsodilo Hills
- Górami Bogów lub Szepcącymi Skałami. Miejscowa legenda, przekazywana od pokoleń, mówi, że ludzkość wywodzi się od pytona, a wzgórza są dziełem wielkiego węża, który przesuwał masy ziemi, krążąc po Kalahari w poszukiwaniu wody.
LXVI. Tak człowiecze, przybyłem na południe Afryki aby wam pomóc przed kolejnymi prześladowaniami Boga. A dokładnie klęską ekologiczną, wywołaną przez nagłe ochłodzenie, do jakiego doszło 195 tys. lat temu.
LXVII. Wasi przodkowie wywędrowali wówczas do Pinnacle Point, leżącego około 400 kilometrów na wschód od Kapsztadu fragmentu wybrzeża południowej Afryki poznaczonego jaskiniami. Tylko tam panowały warunki gwarantujące wam przeżycie w tym niezwykle ciężkim okresie. W okolicy nie brakowało roślinności, źródłem pokarmu było również morze. Dzięki garstce ludzi, która tam przetrwała epokę lodowcową, przeżył cały wasz gatunek.
LXVIII. Świat zna i inne moje znaki. Odsyłam do lektury Codexu Gigas, największego istniejącego średniowiecznego manuskryptu na świecie. Księga mierzy: 92 cm wysokości, 50 cm szerokości i 22 cm grubości, waży aż 75 kg. Rękopis powstał na początku XIII wieku w Czechach, w benedyktyńskim klasztorze w Podlazicach. Kodeks został później oddany w zastaw klasztorowi cystersów w Sedlcu, następnie odkupił go benedyktyński klasztor w Brevnovie. Od 1477 do 1593 był przechowywany w klasztornej bibliotece w Broumovie, do czasu, kiedy to został przeniesiony do Pragi w 1594 roku, by stać się częścią kolekcji Rudolfa II Habsburga. W 1648 roku, pod koniec wojny trzydziestoletniej, cała kolekcja Rudolfa została zagrabiona przez szwedzkie wojska. Od 1649 do 2007 manuskrypt był przechowywany w Szwedzkiej Królewskiej Bibliotece w Sztokholmie. 24 września 2007 roku, po 359 latach, Codex Gigas powrócił do Pragi, jako wypożyczony od Szwecji eksponat. Tyle teorii, czas na poznanie prawdy.
LXIX. Zgodnie z legendą skryba był mnichem, który złamał regułę zakonną i został skazany na zamurowanie żywcem. By uniknąć surowej kary, obiecał że stworzy, na wieczną chwałę klasztoru, w ciągu jednej nocy, księgę zawierającą całą ludzką wiedzę. Blisko północy zdał sobie sprawę, że nie zdąży samodzielnie ukończyć tego zadania, więc sprzedał mi duszę w zamian za pomoc.
LXX. Kodeks zawiera całą Biblię (Stary i Nowy Testament) w łacińskim przekładzie, encyklopedię Etymologiae Izydora z Sewilli, Antiquitates oraz De Bello Judaica Józefa Flawiusza, Chronica Boemorum Kosmasa z Pragi, różne traktaty (historyczne, etymologiczne i fizjologiczne), kalendarz z nekrologiem, listę braci zakonnych z klasztoru w Podlazicach, magiczne formuły i inne lokalne zapiski.
LXXI. Niektórzy sceptycy uważają, że Codex Gigas był pisany przez kilkadziesiąt lat przez jednego mnicha. Nie może więc być mowy o mojej pomocy. Problem w tym, że manuskrypt posiada jednorodny wygląd, zupełnie tak jakby natura skryby pozostała niezmieniona w czasie, nie widać śladów jego starzenia się, chorób czy zmian nastrojów, które to powinny towarzyszyć mu podczas pisania. Nie dziwne?
LXXII. Niedowiarków informuję, że dałem o sobie znać także 9 lutego 1855 roku. Otóż
w tym czasie mieszkańcy wielu miejscowości położonych w brytyjskim Południowym Devon zauważyli na śniegu tajemnicze ślady, które niedługo potem wywołały sensacje. Okazało się bowiem, że nie tylko ciągną się one przez duży obszar, ale pojawiają się dosłownie wszędzie (od dachów po parapety) i to w równej odległości. Mieszkańcy bardzo szybko się zorientowali, że za pozostawienie tych śladów nie może odpowiadać zwyczajne stworzenie. Mieszkańcy Lympstone, Exmouth, Topsham, Dawlish i Teignmouth byli przerażeni. Niektórzy obywatele hrabstwa Devon uzbrojeni w widły i noże próbowali ruszyć tropem istoty, aby ją zabić. Inni odmówili opuszczania domów po zmierzchu.
LXXIII. Ślady szły prosto przed siebie i nigdy nie zbaczały z kursu. Znajdowano je na ścianach, a także dachach domów i stodół. Przechodziły przez pokryte śniegiem stogi siana a nawet dachy powozów, które zostawiono tej nocy na dworze. Wyglądało na to, że coś skakało z góry na dół. Ślady nie wykazywały bowiem zmian w tempie chodu. Twierdzono nawet, że w niektórych miejscach, gdzie się pojawiły, śnieg był stopiony. Na przestrzeni ponad 100 mil odległość miedzy śladami nigdy nie przekraczała 20 cm. Zdarzało się, że kończyły się one tuż przy krawędzi niezamarzniętego zbiornika wodnego, aby pojawić się dokładnie po jego drugiej stronie i kontynuować swój tajemniczy marsz przez śpiącą okolicę. Każdy ze śladów mierzył ok. 10 cm długości i ok. 7 cm szerokości. Znaki na śniegu przypominały odcisk kopyt i wkrótce ci, którzy je widzieli nazwali je „śladami diabła”. Brawo, cóż za dedukcja!
LXXIV. Sprawą zainteresowali się eksperci od spraw zoologii oraz spece z Muzeum Brytyjskiego. Sir Richard Owen, znany przyrodnik, wysłał list do The Times of London, w którym stwierdził, że ślady prawdopodobnie zostawił borsuk. Zwierzę to idąc ustawia tylne łapy dokładnie na śladach przednich. Uczony jednak nigdy nie widział odcisków z Devon i swoją hipotezę wysnuł na podstawie opisów i relacji. Poza tym borsuk nie byłby zdolny do skoków na kilkumetrowe ściany czy do przeciśnięcia się przez wąską rynnę, nie mówiąc już o śladach widocznych na parapetach mieszkań położonych na drugim piętrze. Inni naukowcy sugerowali, że być może tropy należą do kangura, który uciekł z prywatnej menażerii. Ta teoria, tak samo jak wszystkie pozostałe wiążące ślady z różnymi gatunkami zwierząt, nie ma jednak realnych podstaw. Żadne z branych pod uwagę zwierząt nie zostawia bowiem śladów takich, jakie znaleziono w Devon.
LXXV. Badacze nie dawali jednak za wygraną. Geoffrey Household wysunął hipotezę,
w myśl której eksperymentalny balon uwolnił się z uwięzi i ciągnął za sobą dwie liny z szaklami. Uderzając o ziemię mogłyby one zostawiać takie właśnie podkowiaste ślady. Niestety, teoria ta nie wyjaśnia w pełni fenomenu. Balon poruszałby się bardziej w linii prostej, a nie zygzakował po całej okolicy. Żeby bardziej zagmatwać wasze małe umysły, dodam, że ślady w Devon to nie pierwszy tego typu przypadek. Otóż, w 1840 roku kapitan James Clark Ross zobaczył podobne znaki na Antarktydzie. Ślady kopyt znaleziono także w okolicach Stalingradu podczas drugiej wojny światowej.
LXXVI. Innym znakiem mej obecności jest leżący w obwodzie irkuckim Diabelski Cmentarz. Miejscowi zauważyli, iż niewielka i niczym niewyróżniająca się polana stanowi szczególne zagrożenie dla zwierząt, których szczątki zalegały na całej jej powierzchni. Nigdy nie pędzili przez nią swej trzody, gdyż wiedzieli, jak tragiczne może mieć to konsekwencje. Wtargnięcie na Diabelski Cmentarz zakończyło się niewesoło także dla ludzi. Ale po kolei.
LXXVII. Lato 1930 roku było na Wschodniej Syberii bardzo suche. W potężnej szerokiej miejscami na parę kilometrów Angarze, jedynej rzece wypływającej z Bajkału, tu
i ówdzie zaczęło prześwitywać dno. Brakowało paszy dla zwierząt. Z kołchozu
w Rożkowie pędzono więc stada bydła do rzeźni w Bracku. Droga wiodła brzegiem rzeki Kowy, lewym dopływem Angary, przez wioski Ujar i Karamyszewo. Podczas jednego z postojów przepadły dwie krowy. Kołchoźnicy wyruszyli na poszukiwania. Ślady racic zaginionych sztuk doprowadziły ich do kolistej polany o średnicy około jednej czwartej kilometra. Pokrywały ją szczątki różnych zwierząt - jeleni, wilków, saren, a także ptaków, znajdujące się w różnym stadium rozkładu. Ziemia wewnątrz kręgu była zupełnie naga, zaś gałęzie drzew zwisające nad polaną wyglądały jak zwęglone pożarem. Dwadzieścia metrów od ostatnich zarośli spoczywały zwłoki przepadłych krów. Psy, które towarzyszyły pasterzom, wbiegły na polanę, ale natychmiast zawróciły z przeraźliwym skowytem. Kołchoźnicy dowiedzieli się później, że tubylcy nazywają to miejsce Diabelskim Cmentarzem.
LXXVIII. Jedenaście lat później Sergiusz Kuliukin, lekarz z wioski Kosoj Byk, usłyszał
w niewielkim koczowisku oddalonym o 25 kilometrów od ujścia Kowy opowieść starego myśliwego, który twierdził, że w pobliżu znajduje się „polana śmierci”. Bez powodu padają w jej obrębie zwierzęta - zabłąkane bydło i przelatujące ptaki. Ludzie wywlekają z polany za pomocą długich haków martwe krowy, których mięso ma niespotykanie czerwoną barwę. Myśliwy nigdy nie widział takiego odcienia
u innych zwierząt. Siemion Poliakow, mieszkaniec Karamyszewa wspominał: „Mój ojciec gnał byka i przypadkowo znalazł się w pobliżu Diabelskiego Cmentarza. Buhaj wybiegł na polanę, przewrócił się i natychmiast spłonął. Bił od niego bardzo silny żar. Iwan Jermakow z tej samej wsi pamiętał, że w to miejsce przyprowadził go ojciec w 1928 roku. - Blisko podchodzić nie pozwolił, ale widziałem
z daleka, że drzewa wokół były sczerniałe, a polana cała usłana kośćmi i czaszkami zwierząt. Zdaniem ojca coś tu upadło z nieba i nadal znajduje się pod ziemią. Wcześniej była w ziemi dziura, ale zasypały ją gałęzie i piasek naniesiony wiatrem... Zdarzyło się to dziesiątki lat wcześniej.
LXXIX. Miejscowy agronom Włodzimierz Saliagin, który zginął na froncie w 1942 roku, również donosił o jamie na środku polany i próbował bezskutecznie zmierzyć jej głębokość przy użyciu liny z węzłami.
LXXX. Nowy etap badań Diabelskiego Cmentarza rozpoczął się niewiele ponad dwadzieścia lat temu. To niewiarygodne, ale w przeciągu jednej dekady zginęły lub przepadły bez wieści aż siedemdziesiąt trzy osoby próbujące ustalić, co się właściwie dzieje w lesie nad Kową. Trzy ekspedycje po prostu nie powróciły z tajgi. U innych poszukiwaczy znikały w tajemniczych okolicznościach mapy, na których zaznaczali strefę badań.
LXXXI. Stosunkowo najbardziej pomyślnie zakończyła się wyprawa ufologów
z Władywostoku podjęta w 1991 roku. Jej uczestnik Aleksander Rempel opowiadał: „W pobliżu skały nad rzeką Deszembą, gdzie stoją pamiątkowe słupy pozostawione przez tych, którzy zamierzali zbadać Diabelski Cmentarz w drugiej połowie lat osiemdziesiątych, założyliśmy główną bazę. Drugiego dnia zlokalizowaliśmy stary szlak pasterski, gdyż nowy przeniesiono o trzy kilometry na północ, aby ominąć
z dala śmiercionośny punkt. Dzień później, po przejściu około siedmiu kilometrów łagodnym stokiem wzgórza, natknęliśmy się słup, a raczej pień drzewa bez gałęzi
i korony. Ktoś odarł je z kory i wyrył oblicze… Szatana. Poniżej znajdowała się strzałka skierowana na prawo. W tym miejscu wskaźnik promieniowania elektromagnetycznego wprost gorzał malinowym blaskiem. Tak jasno nie świecił nigdy, nawet pod liniami wysokiego napięcia. Rozdzieliliśmy się na dwie grupy. Jedna poszła zgodnie z kierunkiem wskazywanym przez strzałkę, druga została na miejscu i jej zadaniem było utrzymywanie łączności. Pod wieczór członkowie pierwszego oddziału poczuli mrowienie i kłucie w całym ciele. Byli także bardzo pobudzeni. O dziesiątej wieczorem zbliżyliśmy się do polany. Otaczały ją czarne szkielety drzew, a w trawie jaśniały białe i pożółkłe kości. Łączność została zerwana, nasze radio milczało. Zmrok szybko zapadał, postanowiliśmy więc rozbić obóz w odległości kilometra od Diabelskiego Cmentarza, a następnego dnia rozpocząć prace badawcze. Nie chcę wspominać tej nocy, ani snów, które mnie wówczas nawiedziły. Rano nikt z naszej szóstki nie powiedział słowa, ale zgodnie zwinęliśmy namioty i ruszyliśmy w drogę powrotną. Więcej nikt z nas nie wybrał się na Diabelski Cmentarz”.
LXXXII. Istnieje wiele hipotez usiłujących wyjaśnić fenomen Diabelskiego Cmentarza. Jedna
z częściej przytaczanych głosi, że Diabelski Cmentarz leży na granicy pokładów węgla kamiennego, a w takich złożach zdarzają się podziemne pożary. Jednak trujące gazy nigdy nie wydostają się na powierzchnię w ściśle określonym punkcie, zatem ich działanie musiano by odczuć także w dalszej okolicy. Ponadto wątpliwe jest, by mogły one występować w stężeniu aż tak silnym, o skutkach piorunujących.
LXXXIII. Jaka jest prawda? Posłuchajmy starej legendy Tunguzów, syberyjskich aborygenów. Głosi ona, że kiedy przywódca zbuntowanych aniołów został ostatecznie strącony
z Nieba, z jego korony wypadło kilka drogocennych kamieni. Jeden z nich błyszczy na niebie jako Wenus, z innego wykonano czarę, do której Józef z Arymatei zebrał krew z boku Ukrzyżowanego. Co się jednak stało z pozostałymi klejnotami? Tunguski mit opowiada o walce stoczonej w przestworzach przez Ekszeri, władcę tajgi, z Szatanem pod postacią węża o imieniu Dżabdar. Tam, gdzie na ziemię spadły pozostałe klejnoty, do dzisiaj dzieją się rzeczy niezwykłe…
LXXXIV. Czy to wszystkie ślady mojej obecności w waszym życiu? Oczywiście, że nie. Spójrzcie w niebo, a dokładniej na planetę Wenus. Jest ona drugą w kolejności, licząc od Słońca, planetą w Układzie Słonecznym, a jednocześnie trzecim pod względem jasności ciałem niebieskim (po Słońcu i Księżycu) widocznym na niebie. Gdy się tylko pojawi, nie sposób jej pomylić z innymi gwiazdami, gdyż jest wyraźnie najjaśniejsza. Jest widoczna tylko wieczorem i rano, gdyż nie odchyla się dalej niż 48° od Słońca, widać ją więc po zachodzie, zanim zajdzie za horyzont, lub przed wschodem Słońca, zanim nie zniknie w jego blasku. Z tego powodu doczekała się także innych nazwy: Jutrzenka, Gwiazda Poranna lub Gwiazda Wieczorna. Starożytni Grecy nazywali ją odpowiednio: Phosphorus (Niosąca Światło)
i Hesperos (Zapowiadająca Zmrok). W filozofii do dziś używa się powiedzenia Hesperus jest Phosphorusem (Zapowiedź światłości jest zapowiedzią mroku). Czyż nie jest to ciekawe, czyż nie daje to do myślenia?
LXXXV. Człowiecze, nieprzypadkowo Wenus uchodzi za symbol inicjacji dotyczącej wszelkiego przejścia z mroków ciemności do iluminacji i oświecenia. To właśnie Wenus, będąc gwiazdą poranną i wieczorną, anonsuje na przemian dzień i noc, wschód Słońca lub początek panowania Gwiazdy Polarnej. Wenus jest także „Wędrującą Gwiazdą”. Wszystko ze względu na pozorny ruch, jaki wykonuje na sklepieniu niebieskim w ciągu ośmiu lat. Co ciekawe, tor ten jest w kształcie… Pentagramu.
LXXXVI. Tak, nie przesłyszałeś się człowiecze. Mój symbol, tak znienawidzony przez białych magów, jest odzwierciedleniem Wenus. Nie bój się jednak Pentagramu. Przecież od zarania dziejów mój emblemat był czczony z namaszczeniem. Weźmy na przykład Pentagram Pitagorejski. Do dziś jest on symbolem prawdy i doskonałości, a to za sprawą „boskiej proporcji” - linie tworzące boki pięcioramiennej gwiazdy dzielą się
w złotym stosunku (tzn. że całość tak się ma do większej części, jak większa część do mniejszej). Podobnie było w wiekach późniejszych. Mój znak nosili rycerze na tarczach jako symbol pięciu cnót - wielkoduszności, odwagi, czystości, rycerskości i… pobożności.

LXXXVII. Z Pentagramem związany jest również najbardziej znany rysunek Leonarda da Vinci zwany Anatomią człowieka. Obraz przedstawia figurę nagiego mężczyzny
w dwóch nałożonych pozycjach, wpisaną w okrąg i kwadrat. Czy już zapomniałeś chrześcijaninie, że rysunek mego sługi stał się symbolem człowieka? Że cztery dolne ramiona to ręce i nogi, a górne ramię to głowa? Że symbolizują one pięć ludzkich zmysłów (wzrok, słuch, smak, powonienie, dotyk) i pięć otaczających was światów (fizyczny, ezoteryczny, astralny, mentalny i duchowy)?
LXXXVIII. Wciąż nie wierzysz w mą moc sprawczą? Weź zatem jabłko do dłoni i przekrój je wzdłuż równika. Czyż gniazdo nasienne nie ma kształtu Pentagramu, a w każdym z jego ramion nie jest umieszczone nasienie?

infra.org.pl
Mrooczlandia, Kult Węża
Borys Jagielski, Diabelskie ślady
Wojciech Grzelak, Wrota Piekieł
Joseph Farrel, Gwiazda śmierci z Gizy
David Childress, Geniusz techniki bogów
Jerzy Łatak, Tajemnice Piramidy Cheopsa
Wojciech Maćkowiak, Tajemnice piramid
Arnold Mostowicz, Zagadka Wielkiej Piramidy
Christopher Dunn, The Giza Power Plant. Technologies of Ancient Egypt

Czytany 8503 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 01 maj 2017 19:37

7 komentarzy

  • Link do komentarza HEKAEL piątek, 24 marzec 2017 00:32 napisane przez HEKAEL

    Wysłannik Boga: Wybaczysz Mi to co teraz napisze :( ? A tak na poważnie to wyjeb...ne ma na to.
    1. Nawracanie, gatka o Bogu i te inne wasze brednie o stwórcy
    bla bla bla to fałsz i obłuda.
    2. Reprezentujesz religię w której księża gwałcą dzieci, wikarych, okradają ludzi głosząc słowo boga w którego sami nie wierzycie.
    3. Pieprzysz coś o sraniu, płakaniu że będzie za późno na co? Gwałty, morderstwa, oszustwa, kradzież które gwarantuje wasza wiara zasłaniając się zbawieniem i miejscem po prawicy ojca za co łaska!!! To samo jest u nas na dole za darmo i jeszcze wiele wiele innych atrakcji. Jeśli masz jakieś pytania jeszcze to pisz, rozpiszę bardziej dzieje Brygady Jezus12.
    7 Przywódca Upadłych Aniołów!!!!!!!!

  • Link do komentarza Wysłannik Boga piątek, 18 grudzień 2015 21:44 napisane przez Wysłannik Boga

    Przestańcie obserwować rzeczy które dzieją sie na tej stronie.
    Gdy umrzecie będziecie odpowiadać za swoje grzechy przed Bogiem , a jesli wciąż będziecie grzeszyć i utożsamiać sie z szatanem (tym gównem) to wtedy on was przygarnie a wtedy juz nie będziecie sie tak cieszyć ale będziecie srac ze strachu i płakać iż byliście tacy głupi.
    Ale bedzie juz za późno !
    Wiec ogarnijcie sie i zamiast udawać "zajebiściakow" albo innych frajerów zastanówcie sie nad sobą !
    Bo życie na tej ziemi to tylko chwila , a z Bogiem wieczność.
    Jesli teraz sie nawrócicie może Bóg wam wybaczy.
    Z Bogiem!!

  • Link do komentarza 000 czwartek, 15 październik 2015 20:56 napisane przez 000

    Tekst kompletnie kawałkami to bezsensowny zlepek "mądrych słów". Autor/ka wykazuje kompletny brak zrozumienia używanych przez siebie pojęć. Troche jak "świnia skacze po wozie ciągnąc go, depcząc konia który liże ją po stopach jedząc owies dany z niebios przez szatana." ;))

  • Link do komentarza LeSay niedziela, 26 kwiecień 2015 18:27 napisane przez LeSay

    Ryje głowę aż miło.

  • Link do komentarza Filip czwartek, 08 styczeń 2015 17:33 napisane przez Filip

    Fajny tekst, otwiera oczy. To z jabłkiem odkryłem, a jest to bardzo zdrowy owoc. Pozdrawiam.

  • Link do komentarza Hunter wtorek, 06 styczeń 2015 17:22 napisane przez Hunter

    Genialne

  • Link do komentarza gebo poniedziałek, 14 lipiec 2014 19:16 napisane przez gebo

    Matko chrystusowa, nie czytaj tego! :D

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Polecamy:

Wróżka
Lilith

Rytualista
Canis

 

Czat
Ezoteryka 

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.