;
czwartek, 06 styczeń 2011 00:00

Podróż szamańska

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Opowiem wam o jednej z moich podróży szamańskich którą zrobiłem w 2009 roku latem

Mp3, sluchawki na uszach, relaks, muzyka transowa z bębnami i didgeridoo. Postanowiłem że udam się do "wyższego świata" by spotkać się ze znajomym szamanem. Zamykam oczy, jest tylko muzyka transowa która mnie wprowadza coraz głębiej w trans.
Jestem przed ogniskiem które dymi białym dymem, dym z ogniska leci porcjami jak obłoki.
Patrzę się w ogień i w dym i gdy jestem gotów wskakuję na obłok dymu i szybuję w górę aż do chmur gdzie jest otwór, przez który się przeciskam. Zaczyna się wizja. Jestem tu gdzie zwykle; na skraju lasu. Idę przez zarośla do znajomego szman który czeka przy ognisku i cos gotuje. Rozmawiam z nim chwile i nagle wpada mi pomysł że chciałbym spotkać się z Lucyferem by zobaczyć jaką ma energię. Znajomy szaman mówi mi, że jest to możliwe, ale tam, w niższym świecie będę zdany wyłącznie na siebie.

[Niższy świat to obszar do ktorego szamani się udają w poszukiwaniu odpowiedzi, wizji. W hawajskim szamaniźmie niższy świat to miejsce wyzwań w którym mogą pojawiać się potwory, demony, zjawy, przeszkody które trzeba pokonać by cos znaleźć, nauczyć się czy dowiedzieć.]

Zgadzam się ponieważ nie czuję żadnego lęku i tego chcę. Szaman daje mi więc do wypicia jakiś wywar. Po chwili czuję że zapadam się gdzieś w dół, przywołuję więc moje zwierzęta mocy i poddaję się temu uczuciu zapadania.
Po chwili jestem gdzieś w ciemnej przestrzeni i wyrażam intencję spotkania się z Lucyferem. Słyszę głos pytający czego chcę i pojawia się jakaś świetlana postać z której bije duma i jakaś wyższość i światło. Bardzo piękna energia tylko w odczuciu taka jakaś chłodna, coś jak chłodne światło. Wpada mi nagle do głowy nie wiadomo skąd pomysł żeby pogadać z Lucyferem o tym że może pomógłby mi pozyskać jakąś dużą kasę.

Mówię więc Luckowi, że : ty możesz sprawić żebym miał kasy pod dostatkiem tak żebym nie musiał pracować, bo fajnie by było żeby zamiast czas tracić na pracę wykorzystałbym go na podróżowanie i wiem że możesz to załatwić bo to jest w twojej mocy.

Lucek: Ale nic nie ma za darmo.

Ja: Czego więc chcesz?

Lucek: Twojej duszy!

Ja: Nie mogę dać ci mojej duszy, bo to niemożliwe. Wszystko jest duszą - Atmą. I ty i ja stanowimy jedność i z jednego pochodzimy źródła, tylko o tym zapomniałeś. Jesteś jakby drugim biegunem tego dualnego świata i tak musi być by ten świat mógł trwać, ale kiedys w końcu wszystko powróci do Źródła, ty też. I ty i ja jesteśmy duszą - Atmą i w żaden sposób nie moge dać ci czegoś co jest wieczne i niezmienne czym i ty jesteś.

[Gdy Lucek powiedział mi że chce mojej duszy wcale się nie zlękłem, bo zrozumiałem, że mnie Lucek w ten sposób sprawdza czy się nie zlęknę, a gdy to wszystko mu tłumaczyłem dało się wyczuć jakiś żal i smutek bijący od Lucka, nawet troche mi się go żal zrobiło że zapomniał skąd tak naprawde pochodzi i że nie rozumie że kiedyś znów powróci do źródła i dało się wyczuć że przez chwilke nie bije już od niego ta duma i wyższość ale ta energia bijąca od niego w postaci takiego chłodnego światła naprawdę była urzekająca i wspaniała]

Przez chwile gdy to tłumaczyłem Lucek chwilke był pogrążony w zamyśleniu po czym ta postać znikła ale nadal czułem te wspaniałą "chłodną" świetlistą energię, a z ciemniości usłyszałem: "możesz korzystać z tych mocy".
Czas było wracać, więc przywołałem moje zwierzęta mocy i przez moment poszybowałem gdzies w górę i znalazłem się obok mojego znajomego szamana. Podziękowałem i udałem sie na skraj lasu gdzie ziemia zamieniła się w obłoki.
Stojąc nad otworem zobaczyłem w dole znajome ognisko z dymem i gdy obłok dymu podleciał pod otwór wskoczyłem na niego lądując przy ognisku i powoli wizja się zaczęła rozmywać aż poczułem siebie i otaczający mnie świat wokół.

Cały dzień byłem pod wrażeniem tej energii jaka biła od Lucyfera i zastanawiałem się co mogą oznaczać te słowa:
"możesz korzystać z tych mocy". Zastanawiając się nad tym przypomniały mi się "Gwiezdne wojny" w ktorych zawarta jest ta idea dwóch biegunów i korzystanie z "jasnej" i "ciemnej" strony mocy. Przez określenia: jasny, ciemny nie mam wcale na myśli określania tych energi i rozdzielania ich na dobre czy złe. Wszystko jest tym samym jak dwa bieguny jednej baterii i by bateria mogła działać ma minus i plus. W każdym razie fajnie było doświadczyć takiej nieziemskiej energii, którą do tej pory pamiętam: wspaniała świetlista jakby chłodne kojące światło z jednoczesnym poczuciem dumy, wyższości i siły.

Czytany 4256 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 01 maj 2017 16:40

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Polecamy

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.