;
poniedziałek, 31 styczeń 2011 00:00

Wieszczbiarstwo

Napisała
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Angielskie słowo divination ( w j. polskim używano kiedyś słowa „dywinacja”) odnosi się do wiedzy, którą się posiada, ale której źródło nie jest znane. Nie chodzi więc o wiedzę uzyskaną od kogoś ani o wiedzę zdobytą na drodze dedukcji. Słowo pochodzi od łacińskiego divinus, to zaś od łac. Divus – „bóg, bóstwo” , spokrewnionego z grackim deus – „bóg”.

Ten fakt oraz okoliczności, że używane jest przede wszystkim w odniesieniu do bóstw, nawiązuje do pradawnego przekonania, że wiedza lub przeczucie ( czyli wiedza w rodzaju „coś mi mówi” lub „czuje to w kościach” ) nie poddaje się w objaśnieniu w zwykłych ludzkich kategoriach. Oznacza to, że ta wiedza musi mieć jakieś źródło nadprzyrodzone, boskie. Implikuje to ponadto, że taka wiedza jest ważniejsza i można na niej polegać w większym stopniu niż na wiedzy uzyskanej zwykłymi sposobami ( z zastrzeżeniem, że czasami bóstwa przemawiają fałszywie, nieszczerze), a to z kolei odpowiada głęboko zakorzenionej nieufności okultystów względem rozumu, nad który podkładają natchnienie i objawienie jako źródło prawdy. Również pewne względy psychologiczne uzasadniają dość rozpowszechnione przekonanie, że wiedza którą się czuje jest pewniejsza niż wiedza uzyskiwana w sposób konwencjonalny, chociaż obecnie istnieje tendencja do tłumaczenia autentycznych przypadków dywinacji czy wieszczbiarstwa nie w kategoriach nadprzyrodzonych, lecz przez odniesienie się do różnych postaci ESP, takich jak jasnowidzenie, prekognicja czy telepatia z ewentualnym uwzględnieniem psychokinezy – na przykład gdy chodzi o rozkład czy układ kart lub kostek.

Wszystkie społeczeństwa miały swych specjalistów wieszczbiarzy, ludzi rzekomo natchnionych przez boga lub bóstwa, ludzi posiadających niezwykłe zdolności psychiczne. Wspomnijmy kapłankę apolińska (tj. Pytię) wygłaszającą zagadkowe wyrocznie w Delfach, Cygankę wróżącą z dłoni i współczesnego zawodowego jasnowidza. I chociaż historia dywinacji pełna jest przepowiedni, które się nie sprawdziły, nietrafnych diagnoz, fałszywych interpretacji, zwodzenia, szarlatanerii i oszustw, nie osłabiło to pokładanej w niej wiary, a było i jest tak dlatego, że czuć coś i wiedzieć coś nie wiedząc skąd, to nader częste doświadczenie ludzkie. Jeżeli zaufanie do dywinacji nie jest aż tak bardzo uzasadnione, jak sądzą jej bezkrytyczni zwolennicy, to jest ono bardziej uzasadnione niż jej przeciwnicy skłonni są przyznać.
Jakkolwiek dywinacja, czy wieszczbiarstwo kojarzy się powszechnie z przepowiadaniem przyszłości, może ona odnosić się równie dobrze do przeszłości czy teraźniejszości. Wielu wieszczbiarzy zajmowało się przede wszystkim rozpoznawaniem i leczeniem chorób. Również niektóre przypadki automatycznego pisma zdają się związane z dywinacją przeszłości lub relacji z przeszłości. Podobnie odszukiwanie przedmiotu wiąże się z dywinacją dawnego i obecnego posiadacza przedmiotu, a wieszczbiarze tacy jak Croiset i Hurkos cieszyli się wielką sławą z racji sukcesów jakie odnosili w odnajdywaniu zaginionych przedmiotów i osób.


Różdżkarstwo zajmuje się teraźniejszością- poszukiwaniem źródeł wody czy ropy naftowej, a nawet tak niedawno bomb. W 1967 roku „ New York Times „ doniósł, że żołnierze amerykańskiej piechoty morskiej używali w Wietnamie różdżek wykonywanych z drucianych wieszaków do lokalizowania ukrytych min, pułapek minowych i tuneli. W 1942 roku Niemcy założyli w Berlinie Instytut Wahadła, kierowany przez kapitana Marynarki Wojennej, Hansa Roedera. Byli oni przekonani, Ze brytyjska marynarka wojenna korzystała z dobrymi skutkami z usług różdżkarzy ustalających położenie niemieckich łodzi podwodnych za pomocą wahadła, które trzymaną nam mapą Adriatyku poruszało się, gdy znajdowało się nad rejonem, gdzie w rzeczywistości operowały U-booty. Zadaniem instytutu niemieckiego było zbadanie tych technik wahadełkarskich po to by można ich było użyć przeciwko okrętom brytyjskim i amerykańskim, a niemieccy wahadełkarze spędzili wiele godzin wpatrując się z wielką powagą i całkowicie bezowocnie w wahadełka dyndające nad mapą Atlantyku.
W ostatnich czasach astrologia i wróżenie z dłoni oraz numerologia doczekały się uznania jakiego nie miały od 300 lat. Z tym, że traktuje się je bardziej jako metody analizowania charakteru niż jako sposoby przewidywania przyszłości ( chociaż charakter człowieka musi mieć przecież wpływ na jego przyszłość). Wśród społeczeństwa zainteresowanie przyszłością jest ciągle bardzo duże o czym świadczy popularność horoskopów, a celne przepowiednie trafiają na czołówki wielonakładowej prasy. Olbrzymią sławę zdobyła amerykańska jasnowidzka Dixon, która przepowiedziała w 1956 roku, że błękitnooki prezydent demokrata, który zostanie wybrany na urząd w 1960 roku, zostanie zabity.


Istotnym elementem zaufania do wieszczbiarstwa jest ludzka tęsknota za porządkiem. Wieszczbiarstwo implikuje, że u podstaw pozornego chaosu i bezładu, charakteryzującego otaczający nas świat, leży jakiś układ prawidłowości, a za zewnętrzną przypadkowością wydarzeń ukrywa się ład i porządek. Ta krzepiąca zasada, która również leży u podłoża wiary w szczęście, tłumaczy jak to się dzieje, że wróżka może z pełnym zaufaniem oprzeć się na zjawiskach czy czynnikach na pozór całkiem przypadkowych, takich jak układ planet przy narodzinach, układ kart, fusy, linia dłoni, strona na której otwiera się książka itp. Problem polega na tym, że niby przypadkowe zdarzenia czy układy nie mają w sobie nic z przypadku. Stanowią one część ukrytego ładu prawidłowości, a gdy się je właściwie zrozumie, stają się kluczem do innych elementów ogólnego systemu, a więc do zrozumienia ludzi i zdarzeń z przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Świat wróżki czy wieszczki jest tym samym światem, co świat okultyzmu czyli wielką uporządkowaną jednością w ramach której zjawiska są ze sobą w tajemniczy sposób połączone. Czując, że u podstaw tradycyjnego wróżbiarstwa leży jakaś prawda realna, wielu wieszczbiarzy z zadowoleniem przyjęło koncepcję Junga, czyli zasadę wiążącą ze sobą różne zdarzenia w sposób inny niż przyczynowo- skutkowy.

Główne metody wieszczbiarstwa obierają za punk wyjścia gwiazdy i planety, linie dłoni, karty, heksagramy. Każdej planecie czy liczbie przepisuje się kilka słów lub pojęć kluczowych, które z kolei łączą się z pojęciami przepisanymi gwiazdom. W ten sposób uzyskuje się podstawę interpretacji. Na przykład jednym z kluczowych słów przepisanym planecie Wenus jest miłość, a słowem kluczowym znaku Raka jest żołądek. Gdyby więc ktoś urodził się w czasie kiedy Wenus była w znaku Raka ( tak jak Nepoleon), sugerowałoby to nadmierne przywiązanie do żołądka, to znaczy tendencję do objadania się. Ponieważ jednak inną kluczową cechą Raka jest wykrętność, ta sama pozycja planetarna może być interpretowana jako niestałość w miłości i unikanie poważnych związków.
Same słowa i pojęcia kluczowe mają swe źródło w logice poetyckiej, paralelach, podobieństwach, analogiach i typowych skojarzeniach. Na przykład Rak jest znakiem kraba a więc o tych ludziach mówi się, że podobnie jak krab zraniony lub spłoszony odchodzi bokiem wymijając się od rozmów. Jest to prosty i naiwny przykład, ale tego typu skojarzenia słowne pojawiają się w całym popularnym wieszczbiarstwie. Ich podstawa to tradycyjne przekonanie, że człowiek jest mikrokosmosem, miniaturową kopią wszechświata, a sposób, w jaki pojęcia są kojarzone w umyśle ludzkim jest odbiciem rzeczywistych powiązań miedzy zjawiskami we wszechświecie.
_________________

Czytany 2291 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 01 maj 2017 14:42

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Polecamy

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.